Safe food to nieodłączny element restrykcyjnych zaburzeń odżywiania. Trudno wyobrazić sobie osobę z anoreksją czy bulimią, która nie miałaby stworzonej w głowie indywidualnej listy safe foods. Co jednak ważne, etykietowanie żywności jako safe food może pojawiać się w szerszym kontekście i może poprzedzać zachorowanie na zaburzenia odżywiania. Zjawisko to zauważa się już w zaburzonej relacji z jedzeniem, u osób bez zdiagnozowanych zaburzeń odżywiania.
No dobra, ale czym w ogóle jest safe food? Dlaczego osoby z zaburzeniami odżywiania mają indywidualnie wypracowane – często podobne, ale rzadko takie same – listy safe foods? I dlaczego sięganie po bezpieczne jedzenie jest długofalowo niekorzystne, i to bardzo? O tym wszystkim dziś!

Co to safe food?
Safe food* to jedzenie, które daje poczucie bezpieczeństwa. Co ważne – chodzi właśnie o poczucie, nie zaś o rzeczywiste bezpieczeństwo. Pod względem chemicznym safe food nie różni się od pozostałej żywności, która również została dopuszczona do spożycia oraz jest bezpieczna dla życia i zdrowia. Chociaż osoby z zaburzeniami odżywiania mogą tak to przedstawiać, w zjawisku safe food w ogóle nie chodzi o kwestię faktycznego bezpieczeństwa produktu. Safe food daje poczucie bezpieczeństwa psychicznego i emocjonalnego – to jest jego zadanie.
Warto też wiedzieć, że safe food rzadko daje bezwarunkowe poczucie bezpieczeństwa. Zwykle nie mniej ważne niż to, po jaki produkt osoba sięga, jest to, w jaki sposób został ów produkt przyrządzony, w jakiej ilości jest konsumowany oraz w jakich warunkach następuje spożycie (miejsce, godzina, towarzystwo etc.). Podczas spożywania safe foods istnieje ryzyko przekroczenia granicy poczucia bezpieczeństwa, np. kiedy spożyje się więcej, niż się planowało.
Zjawisko safe food występuje w różnych zaburzeniach odżywiania i kontekstach. Dla przykładu: w anoreksji i bulimii safe food z reguły ma zupełnie inne podłoże niż w ARFID. Podczas gdy w pierwszych dwóch wiąże się z lękiem przed przyrostem masy ciała, w trzecim może wynikać np. z lęku przed zakrztuszeniem się bądź awersji do pewnych konsystencji, wynikającej m.in. z uwarunkowań neurorozwojowych. Niemniej jednak cechą wspólną we wszystkich jednostkach zaburzeń odżywiania jest poczucie bezpieczeństwa, jakie safe food zapewnia osobie, która po niego sięga.
* W polskim tłumaczeniu safe food to bezpieczne jedzenie. Rzadko jednak używa się tego określenia. Oryginał spopularyzował się tak bardzo i jest tak łatwo rozpoznawalny, że mówi się po prostu safe food. Czasem pojawia się wersja safe foods – zwykle kiedy trzeba podkreślić, że chodzi o zbiór konkretnych bezpiecznych produktów.
Rola safe foods w zaburzeniach odżywiania
Fakt, że zjawisko safe foods występuje u przeważającej większości osób z restrykcyjnymi zaburzeniami odżywiania, podkreśla ogromne znaczenie roli, jaką bezpieczne jedzenie pełni w tej grupie osób. Potrzeba poczucia bezpieczeństwa psychicznego i emocjonalnego w zaburzeniach odżywiania jest tak silna, że przeważa nad naturalnym dla gatunku ludzkiego – i wielu innych gatunków zwierząt – dążeniem do zaspokajania potrzeb fizjologicznych, takich jak jedzenie, odpoczynek czy sen. Zwłaszcza jedzenie! W efekcie sięganie po safe food, by poczuć się bezpiecznie, oddala od bezpieczeństwa fizjologicznego: zdrowia, a długofalowo nawet życia.
Poczucie bezpieczeństwa to zwykle również poczucie spokoju. W zaburzeniach odżywiania oba zjawiska są krótkotrwałe, ulotne. Z tego powodu lista safe foods pojawia się już na początku zaburzeń odżywiania – a często jeszcze przed, gdy tylko relacja z jedzeniem zaczyna się psuć – i może utrzymywać się nawet do momentu wyzdrowienia. W tym czasie ulega wydłużaniu, skracaniu lub innym zmianom. Poczucie bezpieczeństwa i spokoju jest subiektywne, dlatego u każdej osoby może być osiągane poprzez inne safe foods.
Dodatkowo wybieranie safe foods zamiast innych produktów daje poczucie kontroli nad sposobem odżywiania, sylwetką, a także szerzej – własnym życiem. Potrzeba kontroli, podobnie jak pragnienie poczucia bezpieczeństwa, występuje powszechnie w restrykcyjnych zaburzeniach odżywiania. W anoreksji obecne są perfekcjonizm i silna, restrykcyjna kontrola. W bulimii i BED mamy do czynienia z naprzemienną kontrolą i jej utratą w trakcie napadów jedzenia. Kiedy dochodzi do utraty kontroli, pojawiają się wyrzuty sumienia, poczucie winy, obniżona samoocena. Ponowne sięgnięcie po safe foods – tak jak inne zachowania kompensacyjne – przywraca kontrolę i spokój.

Dlaczego bezpieczne jedzenie daje poczucie bezpieczeństwa?
Interesującą kwestią jest dla mnie to, że safe food sam w sobie nie daje poczucia bezpieczeństwa. Bezpieczne jedzenie, chociaż da się wskazać pewne jego cechy, rzadko jest w jakikolwiek sposób wyjątkowe. Nie ma unikalnego smaku ani konsystencji, nie zawiera magicznych makroskładników. Za dowód niech posłuży fakt, iż każda osoba może mieć inny zestaw safe foods. Skąd zatem bierze się to poczucie bezpieczeństwa, które daje? Safe food pozwala uniknąć spożywania produktów, które budzą lęk – oto jego tajemnica. Zapewnia poczucie bezpieczeństwa u osób z zaburzeniami odżywiania dopiero w kontraście z produktami, które budzą lęk.
Spożywanie safe foods wpisuje się w mechanizm unikania obecny u osób z zaburzeniami odżywiania. Osoby te za wszelką cenę unikają produktów, ludzi, wydarzeń etc., które mogłyby zakłócić ich poczucie bezpieczeństwa i tym samym wywołać lęk. Lęk w restrykcyjnych zaburzeniach odżywiania dotyczy przyrostu masy ciała. Warto zdać sobie sprawę, iż to właśnie tego lęku pomagają unikać safe foods. Bezpieczne jedzenie wiąże się z wrażeniem, iż przyrost masy ciała jest bardzo trudny lub niemożliwy. Innymi słowy: osoby z zaburzeniami odżywiania mają poczucie, iż jedząc safe food, nie mogą przytyć lub przynajmniej ryzyko przytycia jest znacznie mniejsze niż w przypadku spożywania pozostałej żywności.
Sam lęk przed przyrostem masy ciała jest wpisany w restrykcyjne zaburzenia odżywiania, takie jak anoreksja i bulimia. Lęk ów – deklarowany lub obecny w działaniach – stanowi obowiązkowe kryterium diagnostyczne anoreksji w klasyfikacji chorób DSM-5. W opisie bulimii z kolei pojawia się kryterium nadmiernego wpływu masy ciała lub sylwetki na samoocenę. Zdiagnozowanie kompulsywnego objadania się nie wymaga obecności lęku, ale w praktyce u pacjentów często występuje nadmierny związek masy ciała i poczucia własnej wartości. Nic zatem dziwnego, że w zaburzeniach odżywiania osoby szukają sposobu na ukojenie przykrych myśli i emocji. Takim sposobem, bardzo skutecznym z perspektywy tu i teraz, jest sięganie po safe foods.
Jakie produkty stają się safe food?
Jak już wyjaśniłam, bezpieczne jedzenie samo w sobie nie jest wyjątkowe. Staje się takie dopiero w opozycji do jedzenia, które budzi lęk (fear food). Chociaż da się wskazać pewne cechy wspólne łączące safe foods, należy pamiętać, że dwie osoby z zaburzeniami odżywiania mogą postrzegać jako bezpieczne jedzenie zupełnie inne, sprzeczne ze sobą produkty.
Z jaskrawym przykładem różnic w postrzeganiu safe food możemy mieć do czynienia w przypadku dwóch osób z zaburzeniami odżywiania stosujących rygorystyczne diety eliminacyjne: ketogeniczną i wegańską. Safe foods tych osób będą skrajnie odmienne ze względu na przekonania żywieniowe – jedna osoba może czuć silny lęk przed węglowodanami, zwłaszcza prostymi, druga przed tłuszczem, szczególnie pochodzenia zwierzęcego.
Safe food zwykle spełnia przynajmniej część z następujących kryteriów:
- produkty niskokaloryczne – naturalnie (np. warzywa) lub w wyniku modyfikacji (np. fat free, sugar free, light, zero),
- produkty o ograniczonej zawartości makroskładnika budzącego lęk – bez tłuszczu, niskowęglowodanowe lub niskotłuszczowe,
- produkty wysokobiałkowe – naturalnie (np. skyr) lub w wyniku modyfikacji (np. wysokoprzetworzone produkty high protein),
- produkty wysokobłonnikowe – naturalnie (np. warzywa, owoce) lub w wyniku modyfikacji (np. wysokoprzetworzone produkty high fiber),
- produkty pozbawione elementu budzącego lęk – bez cukru, bez laktozy, bez glutenu, bez GMO,
- produkty nieprzetworzone lub przetworzone w określony sposób: bez dodawania kalorii lub z ich częściową utratą – gotowane w wodzie lub na parze, duszone, pieczone bez tłuszczu, smażone bez tłuszczu,
- produkty o niskiej gęstości energetycznej – takie, których można zjeść dużo bez dostarczenia wielu kalorii, np. warzywa, pieczarki, makaron konjac,
- produkty łatwo zapychające – takie, których można zjeść stosunkowo mało, ale szybko wypełniają żołądek i/lub dają nasycenie, np. naturalne wafle ryżowe, desery wysokobiałkowe.
Safe foods – przykłady
Oto lista produktów, które spełniają zaprezentowane w poprzednim punkcie kryteria i często stają się safe food dla osób z zaburzeniami odżywiania:
- warzywa, zwłaszcza niskokaloryczne: ogórek, pomidor, sałata, marchew, brokuł, kalafior,
- owoce, zwłaszcza niskokaloryczne: arbuz, jabłko, grejpfrut,
- grzyby, szczególnie pieczarki,
- niskokaloryczne sosy i smarowidła, które dają intensywny smak i/lub poślizg: koncentrat pomidorowy, sos sojowy, wysokoprzetworzone sosy i smarowidła light,
- wysokoprzetworzone słodycze typu light, zero, bez cukru, bez tłuszczu, proteinowe,
- naturalne wafle ryżowe, kukurydziane i podobne,
- ryż ekspandowany i inne zboża ekspandowane,
- produkty wysokobiałkowe, zwłaszcza niskokaloryczne i wysokoprzetworzone (wysokosmakowite): skyr, deser proteinowy mleczny i wegański, baton proteinowy, odżywka proteinowa,
- produkty odtłuszczone: mleko, twaróg, ser żółty (o ile jest spożywany), jogurt,
- produkty bez cukru lub bez dodatku cukru: desery, słodycze,
- pieczywo pełnoziarniste, np. graham, a także proteinowe i low-IG,
- mięso wysokobiałkowe, niskotłuszczowe: pierś z kurczaka, indyka.

Dlaczego sięganie po bezpieczne jedzenie jest szkodliwe?
Długofalowa szkodliwość safe food wynika z dwóch przyczyn. Po pierwsze z samego sięgania po bezpieczne jedzenie. Po drugie z jednoczesnego unikania produktów, które nie zapewniają pożądanego poczucia bezpieczeństwa lub wręcz robią coś przeciwnego: budzą lęk.
Wielokrotne wybieranie safe foods prowadzi do:
- notorycznego utwierdzania mózgu w przekonaniu, iż konkretne produkty dają bezpieczeństwo, a inne nie, dlatego wobec tych drugich należy czuć lęk,
- utrwalania przekonania o konieczności dzielenia żywności na dobrą i złą, zdrową i niezdrową, bezpieczną i niebezpieczną, chroniącą i zagrażającą,
- wzmacniania lęku przed jedzeniem innym niż safe food i przyrostem masy ciała,
- wzmacniania potrzeby obsesyjnej kontroli,
- wzmacniania sztywności poznawczej,
- utraty elastyczności poznawczej i swobody w odżywianiu,
- wzmacniania potrzeby odczuwania (złudnego) bezpieczeństwa i spokoju,
- wzmacniania związku pomiędzy safe food a poczuciem własnej wartości i samooceną,
- utrwalania restrykcji żywieniowych i przekonań na ich temat,
- wygenerowania i/lub utrwalania obsesji na punkcie jedzenia, obsesyjnego myślenia o jedzeniu,
- pojawienia się i/lub nasilania odczuwania food noise,
- doświadczania zaburzeń regulacji głodu i sytości: odczuwania ciągłego głodu i niemożności poczucia sytości, co może mieć podłoże równocześnie fizjologiczne (deficyt kalorii, niedobory) i psychologiczne (zakazy i nakazy, presja psychiczna),
- prowadzenia monotonnej, niedoborowej diety,
- wygenerowania i/lub pogłębiania długu energetycznego,
- osiągnięcia i/lub utrzymywania zbyt niskiej masy ciała i niedostatecznego poziomu tkanki tłuszczowej,
- doświadczania i/lub pogłębiania powikłań diety niedoborowej, deficytu energetycznego i niskiej masy ciała: niedożywienia, anemii, zaburzeń hormonalnych, zaburzeń czynnościowych, m.in. w układzie pokarmowym, zubożenia mikrobioty jelit, utraty miesiączki, obniżenia gęstości kości (osteopenii, osteoporozy), spowolnionego gojenia się ran i kontuzji, zaburzeń i adaptacji metabolicznych, m.in. termoregulacji,
- doświadczania i/lub pogłębiania trudności w innych sferach życia: towarzyskiej, uczuciowej, zawodowej, związanej z wypoczynkiem, zainteresowaniami czy samorozwojem.
Rola safe food w początkowej fazie ED recovery
W zależności od stanu zdrowia pacjenta i jego gotowości do podejmowania wyzwań w początkowej fazie wychodzenia z zaburzeń odżywiania można uwzględnić safe foods. Wykorzystanie bezpiecznego jedzenia w leczeniu zaburzeń odżywiania idealnie wpisuje się w metodę małych kroków. Chociaż u większości chorych nie ma fizjologicznych przeciwwskazań do skoku na głęboką wodę w recovery – np. poprzez zastosowanie metody MinnieMaud czy All In – to jednak małe kroki wydają się przystępniejsze psychicznie i emocjonalnie dla osób, które od lat żyją z dużymi restrykcjami, mają w głowie dużo zasad, nakazów i zakazów oraz odczuwają silny lęk przed rozszerzeniem diety i przyrostem masy ciała. Ponadto tymczasowe utrzymanie safe foods w jadłospisie może ograniczyć gastryczne skutki uboczne rozszerzania palety spożywanych produktów.
Wykorzystanie safe food w początkowej fazie wychodzenia z zaburzeń odżywiania może przebiegać na kilka różnych sposobów. Przykładowe to:
- pacjent spożywa wyłącznie safe foods i nic innego – takie podejście stosuje się u osób, które mają tendencję do niejedzenia; kiedy priorytetem jest wyregulowanie sposobu odżywiania i doprowadzenie do bezpiecznej sytuacji, w której pacjent spożywa regularne posiłki bez pomijania ich, jakość produktów ma drugorzędne znaczenie i faktycznie przez jakiś czas może to być wyłącznie bezpieczne jedzenie,
- pacjent spożywa safe foods i powoli wprowadza inne produkty – u osoby odżywiającej się regularnie, która nie pomija posiłków ani nie doświadcza epizodów głodzenia się, można rozpocząć pracę nad stopniowym rozszerzaniem diety o produkty budzące dyskomfort (ale na tym etapie jeszcze nie silny lęk); metodą małych kroków poszerza się pulę akceptowanej żywności, tak aby uzupełnić niedobory i zaspokoić bieżące zapotrzebowanie energetyczne (które może być tymczasowo wyższe),
- pacjent prowadzi różnorodną dietę, ale może jeszcze wspomagać się safe foods – przy stabilnym stanie fizjologicznym i psychicznym, np. u osoby, która odżywia się w miarę różnorodnie i ma szeroki zakres akceptowanych produktów, można rozpocząć pracę nad produktami budzącymi silny lęk (fear foods); aby jednak nie przytłoczyć pacjenta nadmiarem wyzwań, wspólnie ustala się warunki okazjonalnego sięgania po bezpieczne jedzenie, np. w kryzysowych sytuacjach; czasem po prostu lepiej zjeść safe food niż podjąć inne, bardziej szkodliwe zachowanie podyktowane zaburzeniami odżywiania (np. głodzenie się, kompensowanie, samookaleczanie).
Safe foods a wyjście z zaburzeń odżywiania
Trzeba to powiedzieć jasno: wyjście z zaburzeń odżywiania i jednoczesne zachowanie safe food nie jest możliwe. Albo, albo. Nie ma znaczenia, czy został Ci już tylko jeden bezpieczny produkt, ani czy sięgasz po niego tylko raz na jakiś czas, kiedy lęk przed przyrostem masy ciała bierze górę. Osoby zdrowe nie potrzebują czuć się bezpiecznie dzięki konkretnemu rodzajowi jedzenia ani nie czują lęku przed tym, że zobaczą na wadze kilogram bądź kilka więcej. Oba te zjawiska występują w zaburzonej relacji z jedzeniem oraz w zaburzeniach odżywiania.
Czy to oznacza, że produkty, które dzisiaj uważasz za bezpieczne jedzenie, będą musiały zniknąć z Twojej diety na zawsze, abyś mogła czuć się w pełni zdrowa i wolna od zaburzeń odżywiania? Cóż, to zależy! Są takie safe foods, z których w moim przekonaniu faktycznie powinno się zrezygnować całkowicie. Ciągłe wybieranie i nadużywanie produktów typu light, zero, bez cukru lub bez tłuszczu uczy mózg, że unikanie pewnego rodzaju jedzenia jest właściwe. Im dłużej trwają takie restrykcje, tym większy dyskomfort psychiczny sprawia spożywanie unikanych składników. Z czasem podczas jedzenia zupełnie normalnych produktów pojawiają się wyrzuty sumienia, obniżone samopoczucie, a w końcu lęk. I znów trafiasz do punktu, z którego wyszłaś – kategoryzowania jedzenia na bezpieczne (dobre) i niebezpieczne (złe) i lęku przed spożywaniem tego drugiego.
Spora część safe food nie opiera się jednak na celowych eliminacjach produkcyjnych – np. odtłuszczaniu – tylko na naturalnych walorach produktów. Jeżeli Twoje bezpieczne jedzenie to jabłko, marchewka, pierś z indyka czy skyr, nie będziesz musiała żegnać się z nimi na zawsze. To cenna odżywczo, a do tego smaczna i satysfakcjonująca pod innymi względami żywność, którą warto zachować w diecie, o ile tylko ma się ochotę. Trzeba jednak zmienić podejście, tak aby produkty te przestały być safe food i zyskały status równorzędny z pozostałą żywnością.
Istnieją różne metody dochodzenia do punktu, w którym dawne bezpieczne jedzenie przestaje być traktowane jako takie i zrównuje status z pozostałą żywnością. Mam swoich faworytów, ale nigdy nie narzuciłabym podopiecznej konkretnego sposobu – to ważne, abyśmy wszystko wypracowywały wspólnie. I oczywiście finalnie nadal możesz bardziej lubić skyr od serka homogenizowanego albo pierś z indyka od schabu, ale Twoja ocena jedzenia nie może bazować na poczuciu bezpieczeństwa ani lęku przed przyrostem masy ciała. Po wyzdrowieniu, w prawdziwej wolności od zaburzeń odżywiania, nie ma takich obaw.

Bezpieczne jedzenie – granica między zdrowiem a chorobą
Na koniec chciałabym jeszcze wspomnieć o pewnym istotnym rozróżnieniu. Safe food, któremu poświęciłam niniejszy artykuł, to jasno zdefiniowane zjawisko. Bezpieczne jedzenie, o którym tu mowa, ma podłoże lękowe i jest odpowiedzią unikową. Daje tymczasowe poczucie kontroli, bezpieczeństwa, spokoju. Pozwala tu i teraz nie martwić się o przyrost masy ciała. Dla tak pojmowanego safe food kategorycznie nie ma miejsca ani w diecie, ani tym bardziej w sposobie myślenia o jedzeniu po wyjściu z zaburzeń odżywiania.
Safe food nie należy jednak mylić z comfort food. Podczas gdy bezpieczne jedzenie służy łagodzeniu lęku przed przyrostem masy ciała – charakterystycznego dla zaburzeń odżywiania i zaburzonej relacji z jedzeniem – komfortowe/pocieszające jedzenie stanowi odpowiedź na pogorszony nastrój lub złe samopoczucie. Comfort food może występować u wszystkich ludzi, również zdrowych, i nie musi oznaczać niczego niepokojącego. Kiedy człowiekowi smutno, czuje się zmęczony albo bierze go przeziębienie, może celowo sięgać po produkty, które skutecznie poprawiają jego samopoczucie. Czasem są to słodycze, a czasem rosół z przepisu babci, przywodzący na myśl dzieciństwo. Póki spożywanie comfort food nie jest jedynym sposobem rozładowywania napięcia ani nie wymyka się spod kontroli, wszystko jest w porządku.
Dodatkowo omawiane dziś zjawisko safe food nie powinno być mylone z inną kategorią żywności, którą niekiedy także określa się jako bezpieczne jedzenie – cóż za niefortunna zbieżność nazw! Ta druga kategoria obejmuje produkty pozwalające uniknąć dolegliwości u osób doświadczających chorób i zaburzeń somatycznych. Dla przykładu: pewnego rodzaju bezpieczne jedzenie może pojawić się u osób cierpiących na choroby i zaburzenia przewodu pokarmowego, choroby autoimmunologiczne, migreny, bóle menstruacyjne, alergie.
Nie chcę wchodzić w ten temat w niniejszym artykule, ponieważ jest skomplikowany i musiałabym mu poświęcić zbyt wiele miejsca. Zasygnalizuję jedynie jeden z wielu problemów pojawiających się w tym kontekście. Otóż: osoby z aktywnymi zaburzeniami odżywiania, osoby wychodzące z zaburzeń odżywiania oraz osoby wyleczone z zaburzeń odżywiania mogą cierpieć na pewne przejściowe problemy, np. trawienne. Jednakże nie wszystkie problemy zdrowotne są podstawą do unikania produktów wywołujących dolegliwości. Czasem właściwą drogą do pokonania dolegliwości jest wytrwałe jedzenie „trudnych” produktów, ponieważ organizm musi się odbudować i nauczyć trawić poprawnie od nowa. Więcej o zagrożeniach związanych ze stosowaniem diety low FODMAP w zaburzeniach odżywiania opowiedziałam w osobnym artykule.
Jeżeli ta lub podobna kwestia zdrowotna dotyczy właśnie Ciebie, najlepiej skontaktuj się ze specjalistą od zaburzeń odżywiania i skonsultuj swój przypadek. Z jednej strony nigdy nie należy lekceważyć niepokojących objawów somatycznych. Z drugiej strony niestety przez chęć uniknięcia dyskomfortu fizjologicznego wynikającego z tymczasowych powikłań somatycznych bardzo łatwo wylądować w pseudo-recovery – nawet na resztę życia!
Stopniowe rozszerzanie diety, rezygnowanie z safe food i konfrontowanie się z fear food to dla wielu osób okres pełny łez, nasilonego lęku i nawracających myśli o wycofaniu się z recovery. W tym szczególnym czasie warto mieć obok wsparcie. Jako osoba z wiedzą, praktyką i własnym doświadczeniem wychodzenia z zaburzeń odżywiania mogę Ci towarzyszyć. Podczas spotkań psychodietetycznych online omawiamy Twoje trudności i przygotowujemy Cię do wykonania kolejnych kroków. Możemy także stawiać czoła fear food – wspólnie, w trakcie konsultacji, w Twoim tempie. Jeżeli czujesz, że to jest właśnie takie wsparcie, jakiego potrzebujesz, wiesz, gdzie mnie znaleźć 🙂
