Jeżeli kiedykolwiek zagłębiłaś się w tematykę wychodzenia z zaburzeń odżywiania, prawdopodobnie trafiłaś na terminy semi-recovery bądź partial recovery. Są to pojęcia odwołujące się do samego procesu zdrowienia (wychodzenia z zaburzeń odżywiania) lub osiągnięcia pewnego etapu – wyzdrowienia (wyjścia z zaburzeń odżywiania). Nie są jednak tożsame z prawdziwym, pełnym wyjściem z zaburzeń odżywiania (full recovery). O tym, co oznaczają, a także jakie działania możesz podjąć, kiedy znajdziesz się w semi-recovery/partial recovery, opowiedziałam w dzisiejszej publikacji.
Miłego czytania i na zdrowie!

Czym jest semi-recovery (partial recovery)?
Jeżeli Ty lub Twoja bliska osoba wychodzicie z zaburzeń odżywiania i czujecie, że coś jest nie tak, a proces zdrowienia skręcił w dziwnym kierunku lub zatrzymał się, chociaż nie dotarłyście jeszcze do mety, może to świadczyć o znalezieniu się w fazie semi-recovery (partial recovery). Zacznijmy od ustalenia, co to w ogóle jest.
1: Partial recovery jako proces
Z uwagi na fakt, iż angielski termin recovery oznacza zarówno zdrowienie (proces), jak i wyzdrowienie (osiągnięty stan), nie da się go przetłumaczyć na język polski bez znajomości kontekstu, w jakim się pojawił. To samo dotyczy określeń bazujących na recovery, czyli semi-recovery oraz partial recovery. Rozważmy zatem oba konteksty po kolei, a na pierwszy ogień weźmy semi-recovery jako proces.
W ujęciu procesu wychodzenia z zaburzeń odżywiania semi-recovery (inaczej: partial recovery) to zdrowienie niepełne, połowiczne lub po prostu częściowe. W praktyce oznacza zdrowienie fizyczne bez jednoczesnego zdrowienia psychicznego. Dla przykładu: osoba z anoreksją wie, że musi przytyć, bo doświadcza dużych problemów zdrowotnych bądź na leczenie naciskają bliskie osoby. Nie chce jednak przekraczać wagi, którą uważa za zbyt wysoką, ponadto nie chce pozbywać się wszystkich schematów myślenia i zachowania, ponieważ dzięki nim czuje się bezpieczna i ma poczucie kontroli nad życiem. W efekcie wprowadza pewne zmiany na lepsze i tyje do pewnej wagi, ale nie chce zrobić niczego ponad to. Proces, w którym się znalazła, nie dąży do pełnego wyzdrowienia, tylko do znalezienia się w innym punkcie zaburzeń odżywiania. Taki proces określa się zarówno terminami partial recovery oraz semi-recovery, jak i pseudo-recovery bądź quasi-recovery.
- Więcej na temat rozpoznawania quasi-recovery, wychodzenia z niego oraz metod uniknięcia wylądowania w pseudo-recovery znajdziesz tutaj: Co to jest pseudo-recovery (quasi-recovery) w zaburzeniach odżywiania?

2: Partial recovery jako stan
Również w kontekście osiągniętego stanu semi-recovery (lub partial recovery) oznacza wyzdrowienie niepełne, połowiczne, częściowe. Mowa o wyzdrowieniu fizycznym (całkowitym lub w wysokim stopniu) przy jednoczesnym braku wyzdrowienia psychicznego. Dla przykładu: jeżeli osoba z anoreksją zacznie przybierać na masie dzięki lepszej, odżywczej, bogatej kalorycznie diecie, może uzyskać prawidłową masę ciała (normowagę wg BMI), poprawić wyniki krwi, uzupełnić niedobory witamin i minerałów, a nawet odzyskać miesiączkę i zacząć odbudowywać gęstość kości. Jeśli jednak nie wykona odpowiedniej pracy psychicznej, mimo odzyskania zdrowia fizycznego nadal będzie cierpiała na zaburzenia odżywiania, które przecież są zaburzeniami psychicznymi, więc żadne osiągnięcia fizyczne nie są w stanie usunąć ich z głowy.
Innymi słowy: osoba osiągająca etap partial recovery może fizycznie wyglądać na zdrową i wydawać się zdrowa osobom postronnym, w rzeczywistości jednak nadal jest tak samo uwięziona w szponach choroby. Ma schematy myślowe charakterystyczne dla zaburzeń odżywiania, a także angażuje się w co najmniej część schematów zachowania charakterystycznych dla zaburzeń odżywiania.
W środowisku osób zajmujących się leczeniem zaburzeń odżywiania – bądź badaniami nad tą kwestią – istnieją rozmaite rozbieżności, niekiedy całkiem spore. Przykładowe to:
| Pogląd | Kontrpogląd |
|---|---|
| Twierdzenie, że da się wyjść z zaburzeń odżywiania w pełni, tj. całkowicie wrócić do stanu psychicznego sprzed choroby. | Twierdzenie, iż z zaburzeń odżywiania nie wychodzi się nigdy i możliwa jest jedynie remisja. W efekcie cały czas trzeba mieć się na baczności, by nie doświadczyć nawrotu. |
| Definiowanie remisji jako stanu, w którym przez długi czas nie stwierdza się objawów choroby. | Uznawanie za remisję również stanu, w którym przez długi czas objawy choroby są minimalne i umożliwiają względnie normalne życie. |
| Definiowanie wyzdrowienia (wyjścia z zaburzeń odżywiania) na podstawie różnych parametrów, np. osiągnięcia pewnej masy ciała (jest to przestarzały i krzywdzący pogląd!). | Ocenianie wyjścia z zaburzeń odżywiania wyłącznie na podstawie odzyskania zdrowia psychicznego i osiągnięcia wysokiej jakości życia. |
| Przekonanie, iż nie można stopniować wyleczenia, a terminy takie jak partial recovery są bezzasadne, bo nie da się wyzdrowieć częściowo. Wyzdrowienie to wyzdrowienie, jeżeli zaś ktoś nadal ma objawy choroby, po prostu nadal jest chory. | Przekonanie, iż w praktyce można lub wręcz powinno się stopniować zdrowienie, np. dzielić je na etapy takie jak: 1) partial recovery, 2) full recovery, albo 1) early recovery, 2) transitional recovery, 3) full-enough recovery. |
Dodatkowo występują zróżnicowane podziały zdrowienia/wyzdrowienia, a każdy z etapów zdrowienia/wyzdrowienia może zostać zdefiniowany w inny sposób. Dla przykładu: zdrowienie/wyzdrowienie może mieć dwa, trzy lub więcej etapów. Ponadto, w zależności od twórcy podziału, każdy etap może oznaczać co innego. Przykładowo: partial recovery może oznaczać wycofanie się objawów fizycznych oraz behawioralnych, ale nie psychologicznych, a może oznaczać wycofanie się objawów fizycznych, ale nie behawioralnych ani psychologicznych.
Wniosek praktyczny
Co to wszystko oznacza w praktyce i jak możesz wykorzystać te zawiłe i teoretyczne informacje, aby pomóc sobie w procesie wychodzenia z zaburzeń odżywiania? Po pierwsze mierz wysoko – celuj odważnie w pełne wyzdrowienie, nie zaś życie w łagodniejszych zaburzeniach odżywiania. Ponadto nigdy nie definiuj wyzdrowienia jako osiągnięcia jakiejkolwiek masy ciała. Zaburzenia odżywiania to schorzenie psychiczne, a nie numerek na wadze. Po drugie traktuj obecny stan jako cenną fazę przejściową pomiędzy chorobą a wyzdrowieniem – czyli partial recovery, a nie pseudo-recovery. Skoro to czytasz, zapewne wiele już osiągnęłaś i powinnaś być z siebie dumna! Pamiętaj jednak, że to nie koniec drogi, bo Twoim celem i nagrodą za Twoje starania jest prawdziwa wolność, nie zaś konieczność udawania wolności do końca życia.

Partial recovery a pseudo-recovery – różnice
W wielu tekstach poświęconych wychodzeniu z zaburzeń odżywiania terminy partial recovery (semi-recovery) i pseudo-recovery (quasi-recovery) traktowane są wymienne i rozumiane jako synonimy. Moim zdaniem to nieuzasadnione i krzywdzące, bo choć podobne, zjawiska stojące za terminami nie są tożsame. Widać to już w samym tłumaczeniu przedrostków:
- semi, partial – niepełny, niecałkowity, częściowy, połowiczny,
- pseudo, quasi – rzekomy, fałszywy, udawany, naśladujący, prawie, poniekąd, jak gdyby.
W rezultacie semi-recovery/partial recovery to po prostu niepełne wyzdrowienie, pewien etap na drodze do wyzdrowienia całkowitego (full recovery). Czeka on każdą osobę wychodzącą z zaburzeń odżywiania! Z kolei pseudo-recovery/quasi-recovery to udawane recovery, które nie prowadzi do pełnego wyzdrowienia, ponieważ brakuje w nim pracy nad psychiką lub praca ta jest niepełna i obliczona na pozbycie się pewnych szkodliwych myśli i zachowań, ale nie wszystkich.
Preferuję rozdział partial recovery (semi-recovery) i pseudo-recovery (quasi-recovery) również dlatego, że dostrzegam pomiędzy nimi ogromną różnicę jakościową dla psychiki osoby leczącej się z zaburzeń odżywiania. Moim zdaniem czym innym jest przeczytać bądź usłyszeć, że etap, na którym znalazł się chory, to częściowe wyleczenie (myśl: okej, jestem już częściowo wyleczony, trzeba znaleźć sposób na wyleczenie reszty), czym innym zaś dowiedzieć się, iż jest się w udawanym leczeniu (myśl: skoro moje starania nawet nie są prawdziwe, po co mam się męczyć, lepiej już wrócić do tego, co znane i bezpieczne, przynajmniej nie będę musiał tyć).
Wniosek praktyczny
Jeżeli właśnie jesteś na etapie, w którym sporą część szkód fizycznych wyrządzonych przez zaburzenia odżywiania udało się cofnąć, ale w głowie nadal masz niechciane myśli i wciąż podejmujesz decyzje dyktowane Ci przez chorobę, wcale nie musi to oznaczać, że utknęłaś w pseudo-recovery. Być może to po prostu etap partial recovery, przez który trzeba przejść, aby do wyleczonego ciała doszła wyleczona psychika. Jeżeli nie wiesz, jak się za to zabrać, sięgnij po profesjonalną pomoc.

Jak wygląda semi-recovery?
Nie istnieje definicja semi-recovery obejmująca pełny opis aspektów fizjologicznych, behawioralnych i psychologicznych, które występują w tej fazie wychodzenia z zaburzeń odżywiania. U każdej osoby etap partial recovery może wyglądać nieco inaczej. Ogólne ramy jednak wyglądają następująco:
✔ Zdrowie fizyczne zostało odbudowane w pełni lub w dużej mierze – tutaj warto pamiętać, że ani odzyskanie zdrowia fizycznego w pełni nie oznacza wyjścia z zaburzeń odżywiania, ani wyjście z zaburzeń odżywiania nie oznacza niestety odzyskania zdrowia fizycznego w pełni. Niektóre powikłania zaburzeń odżywiania, np. osteoporoza wynikająca z wieloletniej anoreksji, będą się ciągnąć za człowiekiem latami lub zostaną z nim do końca życia, nawet jeśli całkowicie wyleczy zaburzenia odżywiania.
➡︎ Pozytywne przykłady semi-recovery to: odbudowana masa ciała, odzyskana i utrzymana miesiączka, poprawione wyniki krwi, uzupełnione niedobory witamin i minerałów, wyleczone choroby powstałe na skutek zaburzeń odżywiania (np. fizjologiczne i czynnościowe w obrębie układu trawiennego), poprawiona jakość skóry, włosów i paznokci, wyregulowana gospodarka snu, odzyskane sygnały głodu i sytości.
✔ Szkodliwe schematy zachowania zostały odrzucone w pełni (rzadko), częściowo (zazwyczaj) lub wcale (rzadko) – w praktyce najczęściej występuje częściowa zmiana w zachowaniu, dzięki której otoczenie chorej osoby może sądzić, że wyzdrowiała. Pozostałe dwa warianty to rzadkość. Jeżeli ktoś faktycznie pozbył się wszystkich chorobowych schematów zachowania i pozostały mu wyłącznie niechciane myśli, jest na ostatnim etapie recovery, tuż przed wyzdrowieniem, i ewentualnie potrzebuje psychoterapii, aby domknąć proces. Warto byłoby również skonsultować się z psychodietetykiem, aby mieć pewność, iż rzeczywiście odrzuciło się wszystkie szkodliwe zachowania. Natomiast trudno mi sobie wyobrazić osobę, która w ogóle nie odrzuciła szkodliwych schematów zachowania, a mimo tego jakikolwiek specjalista byłby skłonny przypisać jej partial recovery zamiast pełnych zaburzeń odżywiania. Sądzę, że taką osobę za częściowo wyleczoną byłby w stanie uznać tylko pseudoekspert niemający pojęcia o zaburzeniach odżywiania i definiujący wyzdrowienie poprzez prawidłową masę ciała (BMI), która w rzeczywistości mogła wzrosnąć przez zaburzone zachowania związane ze spożywaniem pokarmu, a nie dzięki recovery.
➡︎ Pozytywne przykłady semi-recovery to: stałe spożywanie odpowiednio wysokiej liczby kalorii, uwzględnianie w jadłospisie wszystkich grup produktowych, nierestrykcyjne sięganie po pokarm (godzinowo, objętościowo, rodzajowo), ograniczenie lub wyeliminowanie sportu, odrzucenie zachowań kompensacyjnych (zmniejszania kaloryczności, ćwiczenia, wymiotowania, przeczyszczania się, stosowania produktów odchudzających i dietetycznych), wyeliminowanie napadów objadania się (nie wolno ich mylić z korzystnym i potrzebnym w recovery odpowiadaniem na głód ekstremalny!), właściwe odpowiadanie na sygnały głodu i sytości, odrzucenie liczenia kalorii i ważenia produktów spożywczych. Na etapie partial recovery wymienione aspekty mogą zostać osiągnięte w pełni lub częściowo, np. poprzez zmniejszenie częstotliwości danego zachowania.
✔ Szkodliwe schematy myślowe i przekonania na temat jedzenia, ruchu, wagi i ciała zostały przepracowane częściowo – fakt, iż pewne lub wszystkie chorobowe schematy zachowania uległy zamianie na lepsze, a ciało częściowo lub w pełni zregenerowało się po zaburzeniach odżywiania, zazwyczaj stanowi dowód na co najmniej częściową zmianę chorobowego schematu myślenia na lepszy. Natomiast w semi-recovery nadal mogą występować niechciane myśli i poglądy, a także przytłaczające emocje towarzyszące jedzeniu, ograniczaniu ruchu czy zmianie wyglądu ciała, w tym wzrostowi wagi. Osoba w partial recovery nadal może mierzyć się ze strachem, z poczuciem winy czy niską samooceną.
➡︎ Pozytywne przykłady semi-recovery to: brak potrzeby kontroli masy ciała, przyzwolenie na tycie, przyzwolenie na brak restrykcji lub kompensacji, brak opierania poczucia własnej wartości na wadze i sylwetce, brak utożsamiania się z zaburzeniami odżywiania, brak chęci sięgania po opcje dietetyczne zamiast pełnowartościowych, brak strachu przed zmianą planów związanych z jedzeniem lub ruchem, brak wyrzutów sumienia lub obrzydzenia w związku z jedzeniem, umiejętność regulowania emocji inaczej niż poprzez jedzenie, brak jedzenia lub ruch, brak strachu przez konkretnymi grupami produktów lub produktami. Na etapie partial recovery wymienione aspekty mogą być osiągnięte w pełni, tj. jeden aspekt został wyeliminowany w pełni, ale inne nie, a mogą być osiągnięte jedynie częściowo, np. poprzez zmniejszenie nasilenia danej myśli, emocji.

Semi-recovery – stały element wychodzenia z zaburzeń odżywiania
Znalezienie się w partial recovery nie jest niczym ani negatywnym, ani rzadko spotykanym. Partial recovery – częściowe wyzdrowienie – osiąga się dzięki ciężkiej pracy i należy być z siebie dumnym, docierając do tego punktu. Jest to naturalny etap pomiędzy chorobą kurczowo trzymającą chorego w szponach a pełną wolnością od zaburzeń odżywiania. Bycie w semi-recovery dowodzi, iż wiele wyzwań ma się już za sobą i trzeba iść naprzód, stawiając czoła nowym.
Jak wynika chociażby z badań nad dziećmi chorymi na zaburzenia odżywiania, partial recovery przejawiające się powrotem do zdrowia fizycznego i behawioralnego poprzedza pełne wyzdrowienie. Połączenie regeneracji ciała i wytrwałego podejmowania zachowań prozdrowotnych umożliwia przywrócenie zdrowia poznawczego na dwa sposoby:
Zregenerowany organizm to odżywiony mózg i sprawna gospodarka hormonalna
Czynniki te w połączeniu po pierwsze samoistnie zmieniają myślenie na prozdrowotne (następuje częściowa samoistna zmiana myślenia, bez konieczności wykonania pracy psychologicznej), po drugie umożliwiają efektywną pracę nad psychiką (tworzą szansę na skuteczną psychoterapię, która bez odżywienia mózgu i uregulowania hormonów jest bardzo trudna lub wręcz niemożliwa).
Wytrwale podejmowane zachowania prozdrowotne zmieniają ścieżki neuronalne
Nawet jeśli wcale się nie wierzy, że dane zachowanie przyniesie korzystny efekt, lub czuje się ogromny strach za każdym razem, gdy się w to zachowanie angażuje, warto być konsekwentnym. Stałe podejmowanie zachowań prozdrowotnych uczy mózg, że zachowania te nie stanowią już zagrożenia. Umysł oswaja się z tymi zachowaniami i z czasem przestaje wysyłać sygnały obronne, np. w postaci strachu czy obrzydzenia. Ścieżki neuronalne zostają trwale zmienione, a właśnie to jest podstawą wyjścia z zaburzeń odżywiania.
Praktyczny wniosek płynący z powyższych informacji brzmi: niezależnie od tego, jak źle się w danej chwili czujesz i jak bardzo chciałabyś zachować się inaczej – w znajomy, bezpieczny sposób podyktowany zaburzeniami odżywiania – powinnaś angażować się wyłącznie w te zachowania, które służą pełnemu wyjściu z choroby. Takie zachowania najpierw doprowadzą Cię do zdrowia fizycznego, następnie zaczną łagodzić negatywne myśli i emocje związane z owymi zachowaniami, a ostatecznie otworzą Ci furtkę do ostatniego etapu, czyli pozbycia się resztek niechcianych przekonań i myśli*, pozostawiając Twoją głowę wolną.
* Oczywiście zmiany behawioralne najlepiej przeprowadzać podczas pracy nad psychiką. W trakcie leczenia zaburzeń odżywiania wszystko się ze sobą łączy. Dla przykładu: konsekwentne podejmowanie działania x sprawia, że działanie to przestaje wzbudzać silny strach. Równocześnie praca nad przekonaniem leżącym u podstaw zachowania x może sprawić, że angażowanie się w to zachowanie będzie łatwiejsze.

Utknięcie w partial recovery – dlaczego tak się dzieje?
Kiedy partial recovery stanowi jedynie punkt na osi czasu leczenia zaburzeń odżywiania, wygląda to następująco:
silne zaburzenia odżywiania ➡︎ partial recovery ➡︎ full recovery
Oczywiście powyższy schemat jest bardzo uproszczony. Recovery to w rzeczywistości droga nielinearna, podczas której mogą następować przestoje, potknięcia, przyspieszenia i zwolnienia tempa. Realnie wygląda to raczej tak:
silne zaburzenia odżywiania ➡︎ partial recovery 1 ➡︎ partial recovery 2 ➡︎ partial recovery 3 ➡︎ partial recovery 2 ➡︎ partial recovery 3 ➡︎ [kolejne etapy partial recovery] ➡︎ full recovery
Zdarza się jednak, że chory utyka w tym punkcie i nie wie, co dalej. Im dłużej w nim trwa, tym większe ryzyko przemiany partial recovery w quasi-recovery, które może trwać nawet do końca życia. Jeżeli chory utrzymuje wypracowane zmiany, ale podejmuje zachowania mające na celu zatrzymanie go w danym punkcie, np. w maksymalnej akceptowalnej masie ciała, ląduje w pseudo-recovery.
silne zaburzenia odżywiania ➡︎ partial recovery ➡︎ pseudo-recovery (nawet do końca życia)
A to wcale nie jedyne zagrożenie! Wypracowane zmiany zachowania wcale nie muszą zostać utrzymane. Po pierwsze nieutrwalone i nadal podszyte strachem wzorce zaczynają się wycofywać. Najpierw pojawia się myśl: może i nauczyłam się jeść produkty z tłuszczem bez restrykcji, ale w sumie to wcale aż tak ich nie lubię, poza tym już mam wystarczającą masę ciała, może więc zacznę jeść ich mniej. Niebawem przychodzi kolejna myśl: w sumie to udało mi się schudnąć 2 kg dzięki odstawieniu tłuszczu, a 2 kg to znowu nie tak dużo, zresztą teraz wyglądam ładniej, może warto całkiem ograniczyć ten tłuszcz, zwłaszcza że tłuszcz podnosi cholesterol, a to przecież niezdrowe. Jeżeli wpuści się tego typu myśli, z całą pewnością przyjdą kolejne, a potem kolejne i kolejne, aż dotrze się do miejsca, z którego się startowało.
Po drugie utknięcie w niepełnym wyzdrowieniu jest jednym z największych czynników ryzyka nawrotu, wobec czego chory może wrócić do punktu wyjściowego tu i teraz. Nie będzie nawet czekał, aż zmiany zaczną się wycofywać jedna po drugiej. Po prostu podejmie decyzję, że z dwojga złego woli silne zaburzenia odżywiania, bo przynajmniej czuł bezpieczeństwo i kontrolę, a co za tym idzie wróci do starych schematów w pełni.
silne zaburzenia odżywiania ➡︎ partial recovery ➡︎ silne zaburzenia odżywiania

Ale jak to się w ogóle dzieje, że osoba pragnąca zdrowia i wolności, która osiągnęła już tak wiele – w końcu dotarła do partial recovery! – nagle ponownie czuje się bezsilna i albo zaprzestaje dalszych starań, albo wręcz wraca w objęcia choroby?
Powodów niestety jest wiele. Bardzo wiele. U każdego chorego może być inny, poza tym powody mogą się łączyć. Przykładowe to:
- strach przed nadmierną masą ciała – kiedy wychodzi się z zaburzeń odżywiania związanych z niską masą ciała, początkowo dane sobie przyzwolenie na tycie może ulec wycofaniu, gdy chory dojdzie do wagi, którą uważa za graniczną. Niektórzy mają nadzieję, że przytyją tylko trochę i wyzdrowieją bez konieczności przekraczania masy ciała, która ich przeraża. Czasem faktycznie tak się dzieje. Najczęściej jednak chorzy z dużym długiem energetycznym i zbyt niską dla siebie masą ciała wracają do wagi wyjściowej lub czasowo ją przekraczają,
- strach przed konsekwencjami zwiększenia masy ciała – warto zauważyć, że strach przed wzrostem wagi bardzo rzadko związany jest z faktyczną masą ciała. Znacznie częściej chodzi o wyobrażenie o konsekwencjach wzrostu wagi. Mogą to być ostracyzm społeczny, odrzucenie przez bliskie osoby, życie w ciele, którego nie będzie się lubić ani nawet akceptować etc.
- nacisk z zewnątrz (realny lub wyobrażony) – niektórzy chorzy mają niestety w otoczeniu osoby, które nie rozumieją zaburzeń odżywiania i nie wspierają recovery. Mogą to być chociażby członkowie rodziny naciskający na zatrzymanie tycia, bo obecna masa ciała chorego wydaje im się wystarczająca, albo wymuszający powrót do kontrolowania jedzenia, bo obecny sposób żywienia wydaje im się szkodliwy i przesadny. Presja zewnętrzna nie musi jednak być realna, tj. realnie doświadczana w otoczeniu. Nacisk z zewnątrz to również przekaz kulturowy i społeczne wzory zachowania,
- strach przed utratą kontroli – nad sposobem jedzenia i ruchu oraz masą ciała, co może stanowić symboliczną utratę kontroli nad życiem. W partial recovery tej kontroli jest znacznie mniej niż w silnych zaburzeniach odżywiania, co może przytłoczyć i wystraszyć,
- strach przed utratą tożsamości – brak pracy nad psychiką podczas recovery może doprowadzić do sytuacji, w której chory ma poczucie, że jedynie oddaje (poczucie kontroli, bezpieczeństwa, znane i lubiane zachowania), niczego zaś nie otrzymuje w zamian. Na potrzeby recovery przestał gotować, chodzić na siłownię i biegać, przeglądać konta fitnessowe na Instagramie. Zyskał masę czasu, którego nie potrafi wykorzystać. Nie ma żadnych innych hobby i sam już nie wie, kim jest, kiedy nie wolno mu angażować się w elementy życia dotyczące zaburzeń odżywiania,
- niewiedza, co można jeszcze zrobić – i wreszcie powodem utknięcia w semi-recovery może być fakt, że przetestowało się już wszystkie znalezione w internecie metody wychodzenia z zaburzeń odżywiania i osiągnęło się wszystko, co było do osiągnięcia samodzielnie. Doszło się do punktu, w którym nie ma się pojęcia, co robić dalej i po jakie sposoby leczenia sięgnąć. To idealny moment, by udać się do specjalistów: psychoterapeuty i/lub psychodietetyka. To również może być sygnał, by zmienić obecnych ekspertów, z którymi się współpracuje, jeżeli oni również nie mają pomysłów na kolejny krok.
Jak nie utknąć w partial recovery?
Partial recovery nie jest fazą wychodzenia z zaburzeń odżywiania, w której ktokolwiek powinien chcieć się zatrzymać. Przedłużające się semi-recovery płynnie przechodzi w pseudo-recovery. To drugie z kolei może doprowadzić do nawrotu pełnoobjawowych zaburzeń odżywiania albo po prostu utrzymywać się do końca życia, czyniąc człowieka nieszczęśliwym przez resztę dni.
Skąd wiadomo, że będzie nieszczęśliwy? Wynika to zarówno z relacji osób, które utknęły w pseudo-recovery, jak i z badań naukowych. Weźmy na przykład raport Negative Affective Experiences in Relation to Stages of Eating Disorder Recovery autorstwa Megan B. Harney, Ellen E. Fitzsimmons-Crafr, Christine R. Maldonado i Anny M. Bardone-Cone [darmowy dostęp: National Library of Medicine w PubMed Central]. Omówione w nim badania wykazały, iż osoby w pełni zdrowe (po zaburzeniach odżywiania oraz kontrolne, bez historii zaburzeń odżywiania) i częściowo zdrowe wykazują podobny poziom samotności, znacznie mniejszy względem osób pozostających w silnych zaburzeniach odżywiania. Jednakże pod względem odczuwanego stresu, lęku i przygnębienia osoby częściowo wyleczone nie różnią się od osób w silnych zaburzeniach odżywiania. Nadal są tak samo uwięzione w przekonaniach, myślach i emocjach.

Na całe szczęście istnieje szereg sposobów pozwalających na przejście przez partial recovery bez ugrzęźnięcia w nim na dobre. Warto zacząć od poniższych:
☘︎ Współpraca ze specjalistą lub specjalistami od zdrowia psychicznego, np. psychoterapeutą i psychodietetykiem, a jeżeli potrzebne jest wsparcie farmakologiczne w obliczu depresji czy silnych lęków towarzyszących zaburzeniom odżywiania, również z psychiatrą. Zawsze jest dobry moment na sięgnięcie po specjalistyczną pomoc i nigdy nie jest za późno, by uzyskać realne, efektywne wsparcie. Pamiętaj jednak, żeby zaufać specjalistom, których wybrałaś. Prawdopodobnie wybrałaś właśnie ich nie bez powodu! Zaufanie to podstawa leczenia, a choroba niestety może próbować podważać słowa specjalistów.
☘︎ Przygotowanie dobrej bazy i struktury recovery. Wychodzenie z zaburzeń odżywiania rzadko odbywa się po omacku. Nawet jeśli proces bywa chaotyczny, pełny wzlotów i upadków, ma jakąś strukturę i opiera się na jakichś fundamentach. O te aspekty trzeba zadbać na początku – im szybciej, tym lepiej. Konstrukcja recovery składa się m.in. z motywacji (powinna być wewnętrzna, nie zewnętrzna; może być pozytywna lub negatywna), definicji wyzdrowienia (której nie należy zmieniać pod wpływem negatywnych doświadczeń!), realistycznych celów pośrednich (nie mogą być ani zbyt małe, ani zbyt duże), planu działania (zarówno w przypadku metod typu MinnieMaud, jak i podczas stosowania metody małych kroków), planu/-ów postępowania w razie sytuacji kryzysowych (warto mieć opracowany plan awaryjny na każdą prawdopodobną sytuację, w tym utknięcie na pewnym etapie). Do opracowywania bazy i struktury procesu wychodzenia z zaburzeń odżywiania warto wykorzystać wsparcie specjalisty.
☘︎ Bycie dla siebie przyjacielem, nie katem. To wcale nie jest łatwe, zwłaszcza po długich miesiącach czy latach dowalania sobie. Jest jednak konieczne. Proces wychodzenia z zaburzeń odżywiania wymaga wykazywania się cierpliwością, wyrozumiałością i serdecznością wobec samego siebie. Trzeba dać sobie przyzwolenie na potknięcia, pomyłki i chwile zwątpienia. Recovery nie jest gładkie, piękne ani lekkie. Zdarzają się gorsze momenty i okresy. Jednakże żadna sytuacja nie jest na tyle zła, aby lepszym rozwiązaniem okazał się powrót do starych schematów choroby – wiem to na pewno.
☘︎ Bycie opiekunem swojego ciała. Opisane wyżej bycie swoim przyjacielem to również opiekowanie się swoim ciałem i dawanie mu tego, czego potrzebuje. W okresie recovery potrzeby ciała mogą wydawać się szalone: zapotrzebowanie na sześć lub więcej tysięcy kalorii dziennie, ciągłe pragnienie jedzenia masła, sera żółtego lub mięsa, niekończące się uczucie głodu (extreme hunger). Trzeba zaufać ciału, procesowi leczenia i specjalistom, z którymi się współpracuje. Oczywiście jak najbardziej można zadawać pytania, dlaczego coś się dzieje, np. skąd się bierze nieustający głód, a także konsultować swoje obawy z lekarzami (warto jednak wybierać tych, którzy mają wiedzę na temat zmian w organizmie w trakcie recovery; niestety, wiedza ta nie jest powszechna, a niewłaściwe dobrane leczeniem wynikające z błędnie zdiagnozowanej przyczyny, może w rzeczywistości utrudnić odzyskiwanie zdrowia).
☘︎ Otwartość, szczerość, uczciwość wobec wszystkich uczestników procesu recovery, włączając w to siebie. Zaburzenia odżywiania będą próbowały Cię przekonać, że to jedno zachowanie możesz sobie zostawić, ten jeden raz możesz coś zrobić albo nikt się nie dowie, jeśli tej jednej rzeczy akurat nie zrobisz. Nie daj się zwieść chorobie – zawsze trzeba postępować jej na przekór, nawet gdy jest to cholernie straszne, smutne, stresujące i niekomfortowe. Jeśli nie jesteś czegoś pewna lub robisz coś z automatu, kwestionuj to. Wystawiaj się na lęk i dyskomfort, bo właśnie w ten sposób zwalcza się zaburzenia odżywiania. Ponadto nie ukrywaj swoich rozterek, zwątpień i potknięć przed specjalistami ani bliskimi osobami, które współuczestniczą w procesie, służąc uśmiechem w chwilach zwycięstwa i ramieniem w razie trudności.
☘︎ Utrzymywanie się na dobrym kursie dzięki czynnikom zewnętrznym. Otaczanie się treściami przyjaznymi recovery i odstawienie tego, co związane z zaburzeniami odżywiania, stanowią absolutną podstawę leczenia. Już na początku warto wyrzucić lub schować w zakamarkach piwnicy wagę łazienkową i kuchenną oraz inne narzędzia pomiaru. Korzystnie oddać lub rytualnie pociąć stare za małe ubrania. Feed Instagrama powinien się zmienić – sporo kont będzie trzeba odfollowować, a sporo innych zafollowować. Dobrą praktyką jest świętowanie każdego, nawet najmniejszego postępu. Dodatkowo pamiętaj o odbudowywaniu życia i tożsamości poza zaburzeniami odżywiania: odzyskiwaniu dawnych hobby i poszukiwaniu nowych, wskrzeszaniu życia towarzyskiego, rozwijaniu siebie jako człowieka wartościowego dzięki cechom niezwiązanym z chorobą.
