Objadam się, więc mam BED

Objadam się. Słowa, które w ostatnich latach padają coraz częściej. Wypowiadające je osoby szukają pomocy i zrozumienia m.in. w social media, zachęcając innych ludzi z tym samym problemem do zabierania głosu. Nie ulega wątpliwości, że problem objadania się jest poważny i nieustannie rośnie.

Aby udzielić właściwego wsparcia osobie, która zgłasza objadanie się, trzeba właściwie rozpoznać problem. Nie tylko tło występowania i przyczynę, ale także problem sam w sobie. A to już nie jest takie łatwe! Objadanie się bowiem nie jest jednostką chorobową ani nie ma jednej, powszechnie obowiązującej definicji. Kiedy cierpiąca osoba mówi: objadam się, może to oznaczać naprawdę wiele rzeczy, a dwa zestawione przypadki objadania się mogą wyglądać zupełnie inaczej. I o tym dziś.

Objadanie się BED kompulsywne objadanie się

Objadam się = mam kompulsywne objadanie się (BED)

Regularnie przeglądając social media – głównie Instagram i TikTok – zauważam, że objadanie się jest bardzo często utożsamiane z kompulsywnym objadaniem się, czyli jednostką chorobową ujętą w klasyfikacjach chorób DSM-5 i ICD-11 w kategorii zaburzeń odżywiania. Osoby otwarcie mówiące o swoim problemie nierzadko naprzemiennie używają określeń objadam się i mam BED (binge eating disorder), mimo iż określenia te nie są synonimami. Dodatkowo z wypowiedzi niemałej części osób dokonujących samodiagnozy kompulsywnego objadania się wynika, iż w rzeczywistości nie doświadczają zaburzenia odżywiania, o którym piszą.

Z moich obserwacji wynika, że BED to najbardziej nadużywany typ zaburzeń odżywiania wśród osób dokonujących samodiagnozy.

I teraz bardzo ważna informacja. Jeżeli to Ty jesteś osobą, która doświadcza objadania się, cierpi z tego powodu i sama diagnozuje u siebie kompulsywne objadanie się, absolutnie nie twierdzę, że robisz coś źle. Twoje cierpienie jest prawdziwe i powinnaś otrzymać jak najlepszą pomoc, jeżeli jej szukasz. Jednakże aby udzielić Ci tej jak najlepszej pomocy, trzeba szczegółowo przeanalizować Twój problem i ustalić, czym on jest. Do zaburzeń odżywiania podchodzi się inaczej, do objadania się niemającego charakteru chorobowego inaczej. Zamykając się w myśleniu: jestem chora, mam BED, możesz nieświadomie utrudnić sobie drogę do wygrania z objadaniem się.

Napady objadania się – kryteria diagnostyczne DSM-5

Kompulsywne objadanie się (binge eating disorder, BED) to oficjalnie ujęty w klasyfikacjach chorób i diagnozowany przez specjalistów typ zaburzeń odżywiania. Aby mógł zostać stwierdzony u danej osoby, musi ona mieć napady objadania się – to warunek konieczny, bez którego nie da się rozpoznać BED. Napady objadania się z kolei są jasno zdefiniowane. Nie jest to dowolne objadanie się. Napady objadania się:

1. Charakteryzuje poczucie braku kontroli, np. nad tym, co lub ile się je. Jest to warunek konieczny, bez poczucia utraty kontroli nie rozpoznaje się BED.

2. Charakteryzuje spożywanie znacznie większej ilości jedzenia w określonym czasie, np. w ciągu dwóch godzin, w porównaniu do tego, co większość ludzi zjadłaby w podobnym czasie i okolicznościach. W DSM-5 to również jest warunek konieczny rozpoznania BED. Klasyfikacja chorób ICD-11 uwzględnia zjawisko napadu subiektywnego, niemniej to temat wymagający szerszego omówienia w osobnej publikacji.

Dodatkowo napady objadania się w BED:

3.Zawierają co najmniej trzy z następujących elementów (co również jest warunkiem koniecznym): A) jedzenie szybciej niż zazwyczaj, B) jedzenie do punktu nieprzyjemnego przejedzenia, C) spożywanie dużych ilości jedzenia pomimo braku głodu fizycznego, D) jedzenie w samotności ze względu na wstyd związany z napadem, E) odczuwanie wstrętu do siebie lub poczucia winy po napadzie.

4. Nie przebiegają w toku bulimii ani anoreksji. Jeżeli kompensuje się napady objadania poprzez wymioty, przeczyszczanie się, aktywność fizyczną, głodówki lub w inny sposób, wskazuje to na bulimię, nie na BED. Z kolei jeśli doświadcza się napadów objadania, ale rys choroby jest restrykcyjny, BMI zaś wpisuje się w niedowagę lub sukcesywnie spada ku niedowadze, wskazuje to na anoreksję, nie na BED.

Jak wynika z kryteriów BED, napady objadania się są obiektywne, jasno zdefiniowane i mierzalne. Z kolei samo objadanie się nie ma definicji. Może być zarówno obiektywne, jak i subiektywne. Trudniej je zmierzyć, dlatego jako takie nie stanowi kryterium diagnostycznego zaburzeń odżywiania.

Pamiętaj, że nie musisz zajmować się diagnozą ani kombinowaniem, która pomoc jest dla Ciebie właściwa. Specjalista w zakresie zaburzeń odżywiania i zaburzonej relacji z jedzeniem wskaże Ci możliwe ścieżki – zarówno jeśli masz BED, jak i w przypadku objadania się o innym charakterze.

Objadam się BED binge eating disorder

Objadam się = mam napady objadania się, ale mogę mieć bulimię

Napady objadania się występują nie tylko w BED, ale także w bulimii. Być może ciekawostką będzie dla Ciebie fakt, iż zdiagnozowanie bulimii wymaga, aby dana osoba doświadczała napadów objadania się. Jeżeli napady objadania się nie występują, a mimo tego osoba wymiotuje lub korzysta ze środków przeczyszczających w celu kontroli masy ciała, bierze się pod uwagę inne typy ED, m.in. stosunkowo nowe w klasyfikacji zaburzeń odżywiania zaburzenie przeczyszczania (purging disorder) lub anoreksję (jeśli występuje zbyt niska masa ciała).

Czym więc różni się BED od bulimii? Jeżeli doświadczasz napadów objadania się, który z tych typów zaburzeń odżywiania możesz mieć?

  1. Charakterystyka napadów objadania się w BED i bulimii prezentuje się dokładnie tak samo. Kryteria napadów objadania się podałam wyżej w ramce (dwa pierwsze punkty dotyczą napadów objadania się bez podziału na jednostki chorobowe). Napady objadania się są warunkiem koniecznym rozpoznania BED i bulimii.
  2. W BED nie występują żadne formy kompensacji po napadach objadania się. W bulimii występują – są jej znakiem rozpoznawczym oraz warunkiem koniecznym do zdiagnozowania bulimii. Formy kompensacji to m.in. wymiotowanie, korzystanie ze środków przeczyszczających i moczopędnych, treningi sportowe (!), stosowanie różnego rodzaju preparatów aptecznych, np. w celu wykonania lewatywy lub spalenia kalorii z napadu.

Mam BED i bulimię naraz

Na koniec jedna ważna rzecz, co do której wśród osób doświadczających napadów objadania się oraz objadających się bez napadów panuje nieporozumienie. Otóż nie da się mieć BED oraz bulimii naraz. W ogóle nie da się mieć dwóch typów zaburzeń odżywiania naraz.

W mojej ocenie to błędne przekonanie wynika z nieznajomości definicji poszczególnych typów zaburzeń odżywiania. Dodatkowo nieporozumienie bierze się z powszechnego utożsamiania napadów objadania się z BED oraz z utożsamiania dowolnej formy objadania się z BED.

Interesują Cię mechanizmy zaburzeń odżywiania? Przeczytaj te publikacje:

Objadam się = jem emocjonalnie

Kolejne nieporozumienie związane jest z jedzeniem emocjonalnym. W internecie krąży ogrom, naprawdę ogrom mitów na temat jedzenia emocjonalnego. Spisałam główne nieporozumienia, aby przedstawić fakty i nieco rozjaśnić Ci, czym emocjonalne jedzenie jest naprawdę.

  1. Jedzenie emocjonalne nie należy do zaburzeń odżywiania. Jeżeli jesz emocjonalnie, nie oznacza to wcale, że miałaś, masz lub będziesz miała zaburzenia odżywiania. Jedzenie emocjonalne może współwystępować z zaburzeniami odżywiania, ale wcale nie musi. Można zarówno mieć zaburzenia odżywiania, ale nie jeść emocjonalnie, jak i doświadczać jedzenia emocjonalnego, ale nie mieć zaburzeń odżywiania.
  2. Jedzenie emocjonalne to nie to samo co objadanie się, a już tym bardziej napady objadania się. Emocjonalne jedzenie może mieć formę obiektywnego objadania się lub obiektywnych napadów objadania się (występujących w zaburzeniach odżywiania). Emocjonalne jedzenie może także dawać poczucie objadania się, chociaż obiektywnie nim nie jest – mowa wówczas o subiektywnym objadaniu się. I wreszcie jedzenie emocjonalne może nie mieć formy objadania się ani dawać takiego poczucia.
  3. Jedzenie emocjonalne to jedzenie w odpowiedzi na stan emocjonalny. Emocje prowadzące do jedzenia emocjonalnego mogą być przyjemne, takie jak radość, ekscytacja, duma, a mogą być nieprzyjemne, takie jak smutek, tęsknota, złość, żal.

Jedzenie emocjonalne ani objadanie się nie są zaburzeniami odżywiania. Jednak zarówno emocjonalne jedzenie, jak i objadanie się mogą powodować cierpienie. Na szczęście da się z nimi wygrać. Jeżeli próbowałaś już wielokrotnie i czujesz, że sama nie dasz rady, sięgnij po wsparcie. Twoja relacja z jedzeniem może być zdrowa i satysfakcjonująca.

Objadam się = podjadam

Jak wyjaśniłam, objadanie się nie należy do zaburzeń odżywiania ani nie ma jasno sprecyzowanej definicji. Dla różnych osób objadanie się może znaczyć coś zupełnie innego, i to jest okej!

Jedną z często występujących form objadania się jest podjadanie. Polega ono na tym, że osoba nie doświadcza lub rzadko doświadcza momentów, w których zjada za dużo naraz. W przypadku podjadania raczej chodzi o mimowolne sięganie po niewielkie przekąski, ale przez cały dzień. Rano złapie się w biegu parę ciasteczek, w pracy ktoś poczęstuje pączkiem, w drodze powrotnej w aucie ręka jakoś tak sama zawędruje do torebki z cukierkami, a wieczorem przed telewizorem w niewyjaśnionych okolicznościach zniknie cała paczka chipsów. Tego typu podjadanie jak najbardziej może dawać poczucie objadania się. Niby dużo nie jesz – spożywasz np. tylko trzy główne posiłki – a jednak w buzi ciągle coś się pojawia.

Objadanie się mające formę podjadania może powodować wyrzuty sumienia i smutek, obniżać samoocenę i poczucie własnej wartości, budzić niepokój i generować wstyd. Chociaż podjadanie nie należy do zaburzeń odżywiania, jak najbardziej może świadczyć o zaburzonej relacji z jedzeniem. Jeżeli to jest właśnie to objadanie się, z którym się zmagasz, mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Istnieją narzędzia samopomocowe i pomocowe dopasowane właśnie do Twojej formy objadania się!

Objadam się BED kompulsywne objadanie się

Objadam się = dużo jem & jem za dużo

Kolejne formy objadania się to jedzenie dużo oraz jedzenie za dużo. Tutaj także może chodzić zarówno o jedzenie obiektywnie dużo/za dużo, jak i o jedzenie subiektywnie dużo/za dużo. Jedzenie obiektywnie za dużo to np. przyjmowanie zbyt wysokiej liczby kalorii w stosunku do aktualnego zapotrzebowania danej osoby (przy czym na aktualne zapotrzebowanie składa się bardzo wiele czynników, a CPM wyliczone kalkulatorem nie stanowi ostatecznego wyznacznika!) albo spożywanie pokarmu aż do momentu nieprzyjemnego przejedzenia. W obiektywnym jedzeniu za dużo da się zmierzyć spożycie pokarmu obiektywną miarą, np. kaloriami, wagą, objętością.

Z kolei subiektywne jedzenie dużo oraz za dużo to określenia używane w stosunku do indywidualnego przekonania i poczucia, że zjadło się dużo/za dużo. Subiektywne jedzenie za dużo nie musi spełniać obiektywnych kryteriów i często nie spełnia – bliscy osoby uważającej, że je za dużo, zwykle mają na ten temat odmienne zdanie. Poczucie jedzenia za dużo wynika m.in. z lęku przed przytyciem, obaw przed komentarzami ludzi na temat ilości spożywanego jedzenia, zinternalizowanej kultury diet, zaburzonej relacji z jedzeniem i zaburzeń odżywiania. Często warunkowane jest kulturowo i społecznie. Dla przykładu: sporej części kobiet towarzyszy poczucie, że nie powinny zjeść większej porcji od mężczyzny, bo to niekobiece i świadczy o obżarstwie. Oczywiście jest to myślenie błędne i krzywdzące.

Każdy napad objadania się to jedzenie dużo/za dużo. Jednak nie każde jedzenie dużo/za dużo to napad objadania się. Precyzyjnie mówiąc: mniejszość przypadków jedzenia dużo/za dużo można zakwalifikować jako napad objadania się. Na szczęście niezależnie od tego, którego rodzaju trudności doświadczasz, możesz się uwolnić.

Objadanie się i napady objadania się a anoreksja

Jeżeli ktoś się objada, a tym bardziej doświadcza napadów objadania się, nie może mieć anoreksji. Prawda…? To przekonanie występuje zarówno w społeczeństwie, w którym wiedza na temat zaburzeń odżywiania pozostawia wiele do życzenia, jak i w grupie osób zmagających się z różnego rodzaju trudnościami w obszarze jedzenia. Anoreksja zwykle kojarzy się z wychudzeniem i niejedzeniem lub jedzeniem bardzo mało. I nic w tym dziwnego, skoro właśnie tak osoba z anoreksją portretowana jest w dziełach kultury, m.in. filmach i książkach.

Jednakże Ty i ja już na wstępie musimy sobie jasno powiedzieć, że utożsamienie anoreksji z wyglądem kościotrupa i niejedzeniem lub jedzeniem bardzo mało to jeden z największych mitów na temat zaburzeń odżywiania. Oczywiście istnieją osoby, które w przebiegu choroby mają kilkumiesięczne lub nawet kilkuletnie okresy przyjmowania jak najmniejszych ilości pokarmu. Ale to tylko część szerokiej gamy osób cierpiących na anoreksję.

W obu czołowych klasyfikacjach chorób – DSM-5 i ICD-11 – anoreksja typowa występuje w dwóch podtypach. Pierwszy to restrykcyjny, w którym osoba faktycznie wyłącznie ogranicza spożycie pokarmu. Drugi podtyp anoreksji nosi nazwę binge/purge. Osoba z tą odmianą choroby albo objada się (ma napady objadania się), albo stosuje preferowane formy przeczyszczania, albo doświadcza obu tych rzeczy naraz.

Anoreksję binge/purge od bulimii odróżniają trzy główne, współwystępujące czynniki:

  1. masa ciała – przy niedowadze lub tendencji spadkowej w masie ciała rozpoznaje się anoreksję (uwaga: tutaj warto pamiętać o anoreksji atypowej, również ujętej w klasyfikacjach chorób (w grupie OSFED), w której kryterium masy ciała nie występuje; anoreksję atypową rozpoznaje się także u osób z normowagą, nadwagą i otyłością na podstawie dwóch poniższych kryteriów:),
  2. rys restrykcyjny – w anoreksji, nawet mimo występowania napadów objadania się, dostarczane jest za mało energii w stosunku do zapotrzebowania, co prowadzi do spadku masy ciała i ostatecznie utrzymywania jej na zbyt niskim poziomie. Niedostateczne spożycie kalorii może zostać częściowo lub całkowicie zastąpione zachowaniami kompensacyjnymi, np. aktywnością fizyczną, co nadal spełnia kryteria anoreksji,
  3. lęk przed przytyciem – charakterystyczny dla anoreksji jest lęk przed przytyciem lub staniem się grubym. Chociaż w bulimii może występować lęk przed przytyciem, nie jest kryterium diagnostycznym. Lęk przed przytyciem w anoreksji nie musi zostać wyrażony wprost. Jeżeli pacjent utrzymuje, że nie czuje lęku, wystarczającym kryterium rozpoznania anoreksji staje się celowe utrzymywanie zbyt niskiej masy ciała w połączeniu z behawioralnymi przejawami obsesyjnego zainteresowania masą ciała lub sylwetką, takimi jak uporczywy body checking.

Dodatkowo warto mieć na uwadze, że objadanie się w anoreksji może przyjmować bardzo dużo różnych form. Może to być objadanie się:

  • obiektywne (rzadziej) lub subiektywne (częściej),
  • pod postacią napadów objadania się lub nie,
  • kompulsywne, impulsywne lub zaplanowane,
  • z głodu (zawsze), a dodatkowo na tle emocjonalnym, nerwowym, stresowym, innym,
  • wywołane czynnikami fizjologicznymi, psychicznymi lub oboma naraz.

Pamiętaj zatem: jeśli czujesz, że objadasz się lub doświadczasz napadów objadania się, nie znaczy to jeszcze, że nie masz anoreksji. Podkreślam to, ponieważ wprowadzenie restrykcji żywieniowych i wchodzenie na kolejną „dietę” nie jest dobrym rozwiązaniem w niemal żadnym przypadku objadania się, natomiast w anoreksji może zaszkodzić szczególnie intensywnie.

Objadanie się a głód ekstremalny

Pisząc o objadaniu się w anoreksji, nie sposób nie wspomnieć o głodzie ekstremalnym. Zjawisko extreme hunger pojawia się zwykle podczas zwiększania kaloryczności diety osoby, która do tej pory przyjmowała zbyt mało energii, znajdowała się w deficycie i doświadczyła niedożywienia. Ogromny, przytłaczający i nieustający mimo spożywania posiłków głód ekstremalny służy niejako zmuszeniu do sięgania po duże ilości jedzenia i tym samym jak najszybszemu uzupełnianiu braków w organizmie (odżywieniu organizmu).

Dobra wiadomość jest taka, że głód ekstremalny stanowi fazę przejściową. Nieco mniej przyjemny zdaje się fakt, iż fazy tej nie da się w żaden sposób przeskoczyć ani ominąć (aczkolwiek nie występuje ona u każdej osoby wychodzącej z niedożywienia!). Właściwe postępowanie podczas extreme hunger to jedzenie dużo, wręcz bardzo dużo. W tym wypadku absolutnie nie jest to za dużo. W fazie głodu ekstremalnego spożywa się nawet 8 tysięcy kalorii dziennie, i to jest normalne i dobre! Jedzenia w odpowiedzi na głód ekstremalny nie należy utożsamiać ani z objadaniem się, ani tym bardziej z napadami objadania się.

Czy jednak jedzenie w trakcie fazy głodu ekstremalnego może przyjąć formę napadów lub powodować wrażenie doświadczania napadów objadania się? Tak, ale tylko jeśli zamiast poddać się potrzebie jedzenia i jeść tyle, ile dyktuje Ci organizm, będziesz próbowała kontrolować odżywianie. Wprowadzanie restrykcji, ograniczanie się i pilnowanie, aby przez cały dzień „nie jeść za dużo”, spowoduje, że wieczorem rzucisz się na jedzenie. Efekt? I tak zjesz tyle, ile potrzebuje organizm, a niepotrzebnie przysporzysz sobie stresu, nerwów i przykrości.

Więcej o głodzie ekstremalnym przeczytasz tutaj: Czym jest extreme hunger (ekstremalny głód)? Brak uczucia sytości i ciągły głód – przyczyny w ED recovery

Objadam się, bo jestem człowiekiem

Czy objadanie się jest w ogóle czymś nienaturalnym, złym albo nienormalnym? Jako zjawisko samo w sobie – niekoniecznie. Jak zwykle to zależy od wielu czynników, takich jak częstotliwość, nasilenie, rezultaty (np. wpływ na zdrowie i samopoczucie), tło kulturowe i społeczne (i historyczne), subiektywna interpretacja zysków i strat.

Zarówno objadanie się, jak i przejadanie się to procesy naturalne. Natura stworzyła nam możliwość objadania się ponad uczucie sytości i zapotrzebowanie energetyczne. Historycznie ta cudowna ewolucyjna umiejętność warunkowała nasze przetrwanie. Gdybyśmy nie byli w stanie objeść się na zapas, czyli w sposób znaczny przekroczyć zapotrzebowanie kaloryczne i zgromadzić bezpieczny depozyt energii w postaci nadmiernej tkanki tłuszczowej, wyginęlibyśmy przy pierwszym lepszym okresie nieurodzaju żywieniowego.

Dziś mechanizm przejadania się nie pełni już roli koła ratunkowego na wypadek sezonu śmiertelnego głodu, bo takowy sezon nie nastaje. Zamiast tego objadanie się przyjmuje inne funkcje. Pomaga rozładować napięcie i stres, ukoić nerwy, otula w smutku, zagłusza problemy emocjonalne, odsuwa na bok samotność. Oczywiście sięganie po jedzenie w tego rodzaju celach nie jest optymalne i na dłuższą metę szkodzi zarówno zdrowiu, jak i samopoczuciu, ale nie można nikogo winić. Jedzenie to łatwo dostępne, względnie tanie i szybko przynoszące efekt narzędzie tymczasowej poprawy samopoczucia. Wypracowanie wspierających sposobów rozładowywania napięcia wymaga o wiele więcej wkładu niż pójście do sklepu lub wręcz złożenie zamówienia online.

A wracając do tego, czy objadanie się jest złe (lub dobre) albo nienormalne (lub normalne) – obiektywnie jako ludzka umiejętność jest neutralne. To pewien fakt biologiczny na temat człowieka. Człowiek potrafi objadać się, i tyle. Wszelkie etykiety moralne nadawane są przez ludzi: kultury, społeczeństwa, religie, ideologie oraz indywidualnie. Ocenianie objadania się jako e bądź nienormalne w niczym nikomu nie pomaga, więc prywatnie jestem mu przeciwna. Można wskazać na niewspierający charakter objadania się i rozpocząć pracę nad poprawą relacji z jedzeniem, natomiast nie ma to niczego wspólnego z tym, że ktoś robi źle, a tym bardziej jest zły. Innymi słowy: nie objadasz się, bo jesteś słaba, beznadziejna, zepsuta etc. Zaczęłaś to robić, bo był to najlepszy dostępny na tamten moment sposób na dostarczenie sobie czegoś, czego potrzebowałaś.

Objadanie się BED binge eating disorder

I uwaga na koniec: objadanie się nie zawsze jest niekorzystne. Raz na jakiś czas objada się niemal każdy – bo jesteśmy ludźmi, a objadanie się stanowi naszą biologiczną zdolność. Korzystamy z niej w święta i podczas wesel, gdy celebrujemy coś ważnego, a także na wakacjach, kiedy mamy okazję popróbować posiłków na co dzień niedostępnych. Jeśli nam to nie przeszkadza i nie mamy z tego powodu długofalowych strat, super. Co najwyżej chwilowo będziemy przejedzeni i ospali, a kolejnego dnia zrobimy większą kupę.

Chociaż w kulturze diet nawet zwykłe, prawidłowe jedzenie może zostać uznane za objadanie się, w rzeczywistości w wymienionych wyżej sytuacjach nie ma się czym martwić. Lampka alarmowa powinna się zapalić dopiero wtedy, gdy objadanie się ma miejsce często, wymyka się spod kontroli i przynosi więcej krzywdy niż pożytku.

Objadanie się jako narzędzie

Objadanie się traktowane jako narzędzie może pełnić korzystną funkcję. Niektórzy sportowcy bez szkody dla swojej relacji z jedzeniem i ciałem robią cheat meale lub nawet cheat daye. Osoby wyjeżdżające na wakacje często jedzą więcej niż w codzienności, bo mają dostęp do produktów, których nie ma lub które trudno zdobyć w Polsce. I to jest okej!

Jeżeli jednak czujesz, że objadanie się wymyka Ci się spod kontroli, objadasz się częściej lub bardziej, niż byś chciała, albo zauważasz już negatywne skutki objadania się – czy to zdrowotne, czy to emocjonalne, czy też społeczne lub jakiekolwiek inne – możesz zacząć nad tym pracować. Jesteś w stanie unormować swoją relację z jedzeniem, niezależnie od tego, jak długo się objadasz ani czy Twój problem kwalifikuje się już jako zaburzenie odżywiania.

Nie ma tak, że jest się skazanym na objadanie się do końca życia. Jeżeli ktoś Ci coś takiego powiedział lub co gorsza tak wmawiają Ci Twoje własne myśli, nie wierz im.

Objadam się… czyli w końcu co mi jest?

Oczywiście nie jestem w stanie odpowiedzieć Ci na to pytanie, bo się nie znamy. Być może doświadczasz napadów objadania się w sposób kompulsywny, co wpisuje się w zaburzenia odżywiania: BED, bulimię, anoreksję. Być może nie masz zaburzeń odżywiania, ale Twoje objadanie się przysparza Ci cierpienia i świadczy o zaburzonej relacji z jedzeniem. Niezależnie od tego, jak wygląda Twoje objadanie się, jeżeli czujesz się z nim źle, powinnaś otrzymać należną, dopasowaną do Twojej unikalnej sytuacji pomoc.

Nie twierdzę, że masz zgłosić się właśnie do mnie – choć naturalnie serdecznie zapraszam Cię na konsultacje psychodietetyczne. Poświęcę Ci czas i uwagę, abyśmy wspólnie doszły do tego, jak najlepiej Ci pomóc. Możesz również poszukać wsparcia u psychologa klinicznego bądź psychiatry. Ci dwaj specjaliści są upoważnieni do stawiania diagnozy. Z kolei proces pracy nad poprawą relacji z jedzeniem prowadzą psychodietetyk (taki jak ja; jest to proces psychodietetyczny) oraz psychoterapeuta (warto poszukać kogoś specjalizującego się w relacji z jedzeniem i ciałem; jest to psychoterapia). Nurt psychoterapeutyczny dobiera się do swoich potrzeb, natomiast najwyższą potwierdzoną badaniami skuteczność w zaburzeniach odżywiania ma terapia poznawczo-behawioralna (CBT). Również część psychodietetyków – w tym ja – korzysta z narzędzi tej terapii.

Życzę podjęcia decyzji, która będzie najlepsza dla Ciebie ❤

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *