Metoda małych kroków w leczeniu zaburzeń odżywiania to jedna z alternatyw Minnie Maud (Homeodynamic Recovery Method; błędnie zwanego All In), czyli metody leczenia anoreksji i innych ED, którą bardzo cenię. Na blogu zdecydowałam się zaprezentować obie, ponieważ uważam, że chociaż to Minnie Maud przynosi lepsze efekty, metoda małych kroczków także znajduje zastosowanie w procesie leczenia zaburzeń odżywiania – na wczesnym etapie.
Nie każdy potrzebuje metody małych kroków jako etapu przejściowego pomiędzy chorobą a docelowym leczeniem zaburzeń odżywiania. Uważam też, że nie każdy powinien odwlekać moment odżywienia organizmu i uzyskania optymalnej masy ciała. Prezentuję jednak oba sposoby leczenia anoreksji i innych ED w domu, żebyś miała większe pole wyboru narzędzia do rozpoczęcia terapii.
Hasła, które warto znać
Minnie Maud (Homeodynamic Recovery), Minnesota Starvation Experiment, fear food, extreme hunger, neural rewiring, pseudo-recovery (quasi-recovery), refeeding syndrome
Leczenie zaburzeń odżywiania a metoda małych kroków
W przeciwieństwie do Minnie Maud – terapii opartej na trzech jasno sprecyzowanych założeniach – technika małych kroków w leczeniu zaburzeń odżywiania nie jest ściśle zdefiniowana. Nie ma odgórnej struktury, nie jest to żaden oficjalny sposób, jak leczyć jadłowstręt psychiczny bądź inne ED. Jej jedynym założeniem jest, zgodnie z nazwą, robienie małych kroków, a więc stopniowe stawianie czoła nowym wyzwaniom związanym z zaburzeniami odżywiania. Przykładem metody małych kroków jest reverse diet (odwrócona dieta), w której m.in. stopniowo zwiększa się kalorie.
Kiedy rozpozna się u siebie (samodzielnie) lub zostaną zdiagnozowane (medycznie, oficjalnie) zaburzenia odżywiania, leczenie metodą małych kroków można rozpocząć zarówno w domu, jak i w ośrodku: otwartym, półotwartym, zamkniętym. Technika małych kroków sama w sobie nie określa, w jakich okolicznościach chory ma się do niej stosować. Nie określa również, czy leczenie anoreksji w domu ma się odbywać na własną rękę, bez specjalistów, czy we współpracy z nimi. A jeżeli we współpracy, to z kim – psychiatrą, psychoterapeutą, psychodietetykiem, dietetykiem, a może kilkoma naraz lub kimś jeszcze innym.

Jeśli współpracujesz lub planujesz podjąć współpracę z psychoterapeutą bądź psychodietetykiem, to z nimi ustalisz kroki, które warto stawiać w ramach metody małych kroków. Specjalista może wspomóc Cię ćwiczeniami polegającymi na mierzeniu się ze strachami, takimi jak zmniejszenie aktywności fizycznej albo jedzenie fear food. Dzięki temu będziesz pracowała nad przekonaniami, schematami myślenia i odpowiedziami emocjonalnymi. Jeżeli zatem masz przed sobą ustrukturyzowany proces wychodzenia z zaburzeń odżywiania, niniejsza publikacja raczej Ci się nie przyda. Po prostu zdaj się na ekspertów, którzy Cię poprowadzą.
W związku z powyższym wpis ten kieruję przede wszystkim do osób, które kategorycznie odmawiają oddania się w ręce specjalistów. Mimo iż nie jest to coś, do czego zachęcam, wiem, że da się przejść samodzielne leczenie zaburzeń odżywiania w domu nie mniej skuteczne niż z pomocą specjalisty. Może być znacznie trudniej niż z profesjonalnym wsparciem, dlatego nie jest to droga dla każdego. Trzeba znać siebie i dobrze ocenić swoje możliwości. Jeśli masz w sobie chociaż odrobinę wątpliwości, choć trochę się wahasz albo nie masz jeszcze zdania, jakie leczenie anoreksji lub innych zaburzeń odżywiania wybrać, daj szansę współpracy z psychoterapeutą lub innym specjalistą. Tracisz niewiele, a zyskać możesz życie, zdrowie i przyszłość.
Uwaga: ograniczenia samopomocy
Każda samopomocowa metoda wychodzenia z zaburzeń odżywiania skierowana jest wyłącznie do osób w stabilnym stanie zdrowotnym. Jeżeli masz BMI <15, jesteś głęboko niedożywiona, wymiotujesz bądź przeczyszczasz się środkami farmakologicznymi, doświadczasz poważnych powikłań somatycznych, w ostatnich tygodniach spożywałaś mniej niż 1000 kcal, odczuwasz silny lęk lub masz myśli samobójcze, jesteś w kryzysie psychicznym albo po prostu nie czujesz się psychicznie na siłach, nie rozpoczynaj procesu wychodzenia z zaburzeń odżywiania w domu na własną rękę. Zgłoś się do szpitala lub przynajmniej umów się na wizytę u lekarza. Potrzebujesz opieki specjalistów, aby wprowadzać większą ilość jedzenia powoli i bezpiecznie – bez ryzyka doświadczenia zespołu ponownego odżywienia bądź groźnych zaburzeń elektrolitowych. Walcz o swoje życie i zdrowie, lecz rób to odpowiedzialnie i z głową.
Pamiętaj też, że metoda małych kroczków nie wyklucza wsparcia najbliższych. Prawdopodobnie każde racjonalne leczenie zaburzeń odżywiania podkreśla ogromną rolę wsparcia najbliższego otoczenia. Czy to obecność partnera lub przyjaciół w dorosłym życiu, czy to bliskość rodziny i rówieśników w młodości – wyrozumiałość, zrozumienie, kibicowanie i ogólny współudział środowiska chorego są fundamentalnym elementem leczenia zaburzeń odżywiania. Zwłaszcza w domu na własną rękę.
I wreszcie miej na uwadze fakt, iż nawet jeśli zdecydujesz się na leczenie anoreksji w domu bez wsparcia specjalisty i wybierzesz metodę małych kroczków, nie zwalnia Cię to z obowiązku uczęszczania na wizyty lekarskie. Weryfikacja stanu zdrowia fizycznego przez lekarzy i wykonanie wszelkich zleconych badań to absolutna podstawa leczenia zaburzeń odżywiania, szczególnie samodzielnego, ponieważ tutaj nikt nie poprowadzi Cię za rękę. Na początek polecam lekarza rodzinnego, ewentualnie internistę (dorośli z zaburzeniami odżywiania) lub pediatrę (dzieci i młodzież z zaburzeniami odżywiania, wszyscy do 18 roku życia). To oni podpowiedzą Ci, jakich specjalistów warto odwiedzić, a przy okazji wystawią skierowania na NFZ, abyś nie musiała płacić.
Natomiast jeśli masz środki finansowe na wizyty u prywatnych lekarzy, polecam: reumatologa lub ortopedę (może Cię skierować na densytometrię, aby sprawdzić ewentualną osteopenię lub osteoporozę wtórną), ginekologa (zwłaszcza w przypadku zaniku okresu lub rozregulowania cyklu na skutek diety niedoborowej), endokrynologa (skieruje Cię na specjalistyczne badania hormonalne, na które niestety nie może wydać skierowania lekarz rodzinny), kardiologa (jeśli na skutek anoreksji lub innych zaburzeń odżywiania masz problemy z sercem).

Leczenie anoreksji i innych zaburzeń odżywiania metodą małych kroczków – zalety i wady
Leczenie zaburzeń odżywiania techniką małych kroków wymaga nie tylko cierpliwości i zaangażowania – jak każda metoda – ale także skrupulatności, systematyczności i faktycznego wykonywania kolejnych kroków. Zasada małych kroków pozwala na stopniowe wprowadzanie zmian: wyrabianie zdrowych nawyków i eliminowanie destrukcyjnych wzorców, bez presji robienia wszystkiego naraz, czyli skakania na głęboką wodę. Takie podejście do leczenia anoreksji w domu ma znaczące zalety, dlatego zdecydowałam się przedstawić je na blogu. Nie jest jednak pozbawione wad i poważnych ograniczeń, stąd nie uważam go za dobry wybór na długofalowe recovery.
ZALETY: zaburzenia odżywiania – leczenie metodą małych kroków
1. Leczenie zaburzeń odżywiania metodą małych kroków jest przystępne
Silny lęk przed jedzeniem? Paniczny strach przed brakiem ruchu? Paraliżująca obawa przed przybraniem na wadze, zbudowaniem masy tłuszczowej, utratą kontroli bądź czymkolwiek innym? Metoda małych kroczków pozwala je wszystkie oswoić. Dzięki zasadzie małych kroków nie trzeba podejmować wszystkich wyzwań za jednym zamachem, co mogłoby przytłoczyć, przerazić i zniechęcić osoby chore do podjęcia leczenia zaburzeń odżywiania dowolnego typu. Stopniowe wprowadzanie zmian przyzwyczaja mózg, że mimo modyfikacji w stałych, dających poczucie bezpieczeństwa schematach wszystko jest w porządku.
2. Leczenie anoreksji i innych ED techniką małych kroków jest uporządkowane
Im dłużej trwają zaburzenia odżywiania, tym u chorego więcej szkodliwych nawyków, przyzwyczajeń, przymusów, rytuałów etc. Przy skoku na głęboką wodę recovery można mieć wrażenie, że nie wiadomo, za co się zabrać. Metoda małych kroków rozwiązuje lub przynajmniej minimalizuje to poczucie. Uporządkowany plan działania pozwala podejść do konkretnych niezdrowych wzorców – nomen omen – krok po kroku. Można przygotować sobie klarowną listę problemów do rozwiązania, a potem rozwiązywać je jeden po drugim. Przy okazji skreślanie pozycji lub stawianie przy nich ptaszka na znak wykonania daje poczucie sprawczości i satysfakcję z własnych osiągnięć.
3. Leczenie zaburzeń odżywiania metodą małych kroczków jest kompleksowe
Opisane w poprzednim podpunkcie uporządkowanie pozwala zadbać o każdy problem, ponieważ kiedy ma się do zwalczenia wszystko naraz – jak w Minnie Maud – teoretycznie można o czymś zapomnieć (w praktyce natomiast chory doskonale wie, co jest jego problemem). Leczenie anoreksji i innych ED techniką małych kroków wymaga jednak uczciwego uwzględnienia na liście wyzwań wszystkich posiadanych schematów zaburzeń odżywiania, a także aktualizowania listy w trakcie recovery, ponieważ w procesie nierzadko wychodzą na jaw lub nawet pojawiają się nowe sztuczki zaburzonego umysłu.

4. Leczenie anoreksji i innych ED na zasadzie małych kroków może pozwolić oswoić się ze zmianami ciała
Zasada małych kroków przeciwstawna jest robieniu wszystkiego naraz: wejściu na dietę wysokokaloryczną i spożywaniu wszystkich rodzajów pokarmów, a do tego zaprzestaniu wszelkiego ruchu. To sprawia, że stosowanie jej prowadzi do stopniowych zmian w ciele. Dla jednych to duży plus – preferują powolne przyzwyczajanie się do zanikających pod tłuszczem kości, zwiększającego się rozmiaru ubrań, zmieniającej się sylwetki. Jednakże dla innych to znaczący minus – przeciąganie procesu i odwlekanie nieuchronnego momentu odbudowania optymalnej wagi z potencjalnym naddatkiem w postaci tkanki tłuszczowej jest stresujące i odbiera siły do walki z zaburzeniami odżywiania.
Tutaj dodatkowo zaznaczam, iż metoda małych kroków nie służy temu, aby dojść do jakiejś konkretnej, akceptowanej przez siebie wagi, a następnie zaprzestać dalszego podnoszenia kaloryczności jadłospisu czy też podejmowania wyzwań z listy. Coś takiego nie jest leczeniem zaburzeń odżywiania, lecz oszukiwaniem siebie i/lub innych, że przytycie do x kg oznacza wyzdrowienie. O tym, dlaczego puszczenie kontroli nad wagą i pozwolenie ciału na zbudowanie czasowego zapasu w postaci tkanki tłuszczowej jest kluczowe dla leczenia anoreksji i innych ED, napisałam w artykule: Energy debt, energy deficit, negative energy balance – czym jest ujemny bilans energetyczny w anoreksji i do czego prowadzi długotrwały zbyt duży deficyt kaloryczny?
5. Leczenie zaburzeń odżywiania metodą małych kroków może zapobiec nawrotowi anoreksji czy innego ED
Na wstępie zaznaczam, iż słowa nawrót użyłam dla uproszczenia, trudno bowiem mówić o rzeczywistym nawrocie w trakcie ED recovery, skoro chory nigdy nie wyzdrowiał. Chodzi więc wyłącznie o zrezygnowanie z leczenia zaburzeń odżywiania i powrót do starych schematów. Metoda małych kroków potencjalnie może temu przeciwdziałać, wystawiając chorego na wyzwania mniejszego kalibru w porównaniu do Minnie Maud i podejmowane stopniowo. Natomiast technika małych kroków nie eliminuje ryzyka całkowicie – chory może przecież spojrzeć na listę, przerazić się, ile pracy przed nim, a w efekcie się wycofać.
6. Leczenie anoreksji i innych ED na zasadzie małych kroków jest potencjalnie lepsze dla układu trawiennego
Leczenie zaburzeń odżywiania – zwłaszcza leczenie anoreksji – w domu wiąże się z długim okresem problemów związanych z układem trawiennym. Trzeba się przygotować na dyskomfort, czasem ból, zaparcia lub biegunki, wzdęcia, gazy, refluks – całą paletę nieprzyjemnych efektów. Wszystko to wynika z faktu, iż organizm musi po pierwsze nauczyć się z powrotem trawić grupy produktów, których nie otrzymywał na diecie niedoborowej, po drugie zaś poradzić sobie z większą objętością i częstotliwością przyjmowania pokarmów niż w trakcie głodowania bądź półgłodowania. Przypominam bowiem, że nie trzeba się dosłownie głodzić. Wystarczy dieta dostarczająca mniej kalorii niż potrzebuje organizm, by odczuć negatywne skutki. Polecam artykuł o eksperymencie głodowym w Minnesocie.
Metoda małych kroczków ma w tym względzie potencjalną przewagę nad Minnie Maud, bo wprowadza nowe pokarmy powoli i stopniowo, a także zaczyna od małych porcji, więc trawienne efekty uboczne – chociaż zawsze będą – mogą być mniejsze.

WADY: zaburzenia odżywiania – leczenie metodą małych kroków
1. Leczenie zaburzeń odżywiania wyłącznie metodą małych kroków byłoby niewyobrażalnie długie
Anoreksja nie jest tylko niejedzeniem ani niską wagą. Zaburzenia odżywiania ogółem nie są wyłącznie szkodliwymi schematami zachowań związanych z jedzeniem i ruchem. To kompleksowe zaburzenia psychiczne, które wymagają pracy nad ogromem szczegółów. Jeśli leczenie zaburzeń odżywiania metodą małych kroków potraktuje się dosłownie i będzie się wykonywało małe kroki, po jednym na raz, do wyzdrowienia dojdzie za… cóż, jakieś miliony lat.
Weźmy na przykład stawianie czoła fear food. Jeśli poświęci się jeden tydzień jednemu produktowi, wykończenie listy może potrwać spokojnie do końca życia, bo ktoś, kto boi się całej grupy produktów, będzie musiał podejść do każdego z osobna. A gdzie czas na walkę z przymusem ruchu, godzinami posiłków, objętością dań, jedzeniem przy ludziach, jedzeniem na mieście, jedzeniem posiłków przygotowanych przez kogoś, mierzeniem i ważeniem się, tysiącami innych rzeczy?
2. Leczenie zaburzeń odżywiania techniką małych kroków odsuwa od odzyskania zdrowia fizycznego oraz psychicznego
Po pierwsze: Stopniowe zwiększanie kaloryczności, dodawanie produktów spożywczych i ograniczanie aktywności fizycznej sprawia, że odbudowanie masy ciała i odżywienie organizmu przesuwają się w czasie. To z kolei może być zgubne dla długofalowego zdrowia osób z zaburzeniami odżywiania, które za każdy dzień bycia w długu energetycznym płacą pogłębianiem szkód w organizmie. Każdy dzień bez okresu to dzień bliżej osteoporozy. Każdy dzień niedoboru kalorycznego to dzień żywienia się organizmu mięśniami, awaryjną tkanką tłuszczową, narządami wewnętrznymi, kośćmi, zębami. Każdy dzień w nieoptymalnym stanie to ryzyko nieodwracalnych zmian. Niestety leczenie anoreksji i innych ED metodą małych kroczków przeciąga pozostawanie w stanie uniemożliwiającym odbudowanie zdrowia.
Po drugie: Niedożywione ciało do pewnego punktu w ogóle nie daje możliwości pracy nad psychiką (neural rewiring). Mózg fizycznie nie pracuje poprawnie, więc pozytywne zmiany nie mogą zostać wprowadzone ani utrwalone. Charakter powolnego i stopniowego leczenia zaburzeń odżywiania techniką małych kroków odsuwa w czasie moment, w którym mózg będzie gotowy – m.in. hormonalnie – na przebudowywanie połączeń neuronalnych.
3. Leczenie anoreksji i innych ED metodą małych kroczków może generować duży stres
Wykonywanie małych zadań zamiast skoczenia na głęboką wodę odwleka to, co nieuniknione – puszczenie kontroli, przytycie do niewiadomej wagi, zmianę sylwetki etc. Powolne oczekiwanie na nadejście czegoś, co uważa się za koniec świata, może wywoływać stres i skłaniać do oszukiwania, a nawet wycofania się z decyzji o leczeniu zaburzeń odżywiania.

4. Leczenie anoreksji i innych ED na zasadzie małych kroków nie sprzyja przebudowie połączeń neuronalnych (neural rewiring)
W terapii zaburzeń odżywiania chodzi o odwagę i konsekwentne serwowanie mózgowi przekazu, że niezdrowe bariery trzeba przełamywać. Tymczasem technika małych kroków podtrzymuje umysł w przekonaniu, iż nie trzeba niczego robić zbyt odważnie. Może i dodaje się nowe produkty, ale za to można je jeść o bezpiecznych porach, w bezpiecznych ilościach i bezpiecznych naczyniach. Może i odejmuje się jeżdżenie na rowerze, ale za to można dalej biegać, pływać i podnosić ciężary. Metoda ta nie kładzie nacisku na spojrzenie strachowi prosto w oczy, sprzeciwienie mu się w całości. Niejako utrzymuje chorego w przekonaniu, że jest za słaby na duże wyzwanie.
5. Leczenie zaburzeń odżywiania metodą małych kroków nijak nie walczy z mechanizmami kontroli
Znaczna większość lub nawet wszystkie aspekty zaburzeń odżywiania wiążą się z potrzebą kontroli. Chory kontroluje spożycie pokarmu, ruch ciała, wagę. Tym, czego boi się najbardziej, jest utrata kontroli. Odpuszczenie jej prowadzi do przybrania na wadze, poza tym daje choremu poczucie bycia słabym. Niestety tego problemu leczenie anoreksji i innych ED na zasadzie małych kroków w ogóle nie dotyka. Kroki są rozpisane, zaplanowane, można je wykonywać jeden po drugim – w kontrolowany sposób. W efekcie metoda ta nie unicestwia problemu kontroli, tylko przemienia jedną formę kontroli w inną.
Co istotne, nawet korzystanie z gotowych jadłospisów przygotowanych przez dietetyka może być formą utrzymywania kontroli. Co prawda to nie chory decyduje, jakie produkty ani ile będzie jadł, ale może odetchnąć z ulgą na myśl, że dietetyk nie przepisałby mu niczego niezdrowego, a więc zbyt trudnego. Ponadto zna kaloryczność diety i wie, kiedy jest podnoszona. Może się na to przygotować, np. częściej chodząc na spacery „dla zdrowia”.
6. Leczenie zaburzeń odżywiania metodą małych kroków sprzyja liczeniu kalorii i ograniczaniu ich
Jeżeli w grę wchodzi samodzielne leczenie anoreksji w domu – albo innych zaburzeń odżywiania, obojętnie – metoda małych kroczków wymaga sukcesywnego podnoszenia kalorii. A skoro tak, chory musi je liczyć, tak samo jak ważyć produkty (bądź odmierzać je w inny sposób). To po pierwsze stwarza sytuację omówionego już posiadania kontroli, po drugie utrzymuje zaburzoną psychikę w przekonaniu, iż liczenie kalorii jest ważne.
Innym problemem liczenia kalorii i stopniowego podnoszenia ich w ramach metody małych kroków jest – wbrew pozorom – ograniczanie. W diecie małych kroczków nie ma miejsca na dojadanie. Nawet jeśli założenie brzmi w tym tygodniu jem co najmniej 1500 kcal, nie zaś w tym tygodniu jem 1500 kcal, chory nie będzie chętny ot tak zjeść 3000 kcal. Może pojawić się myśl, że tyle będę mógł zjeść za x tygodni, więc jeszcze poczekam.
7. Leczenie anoreksji i innych ED na zasadzie małych kroków kompletnie nie sprawdza się podczas extreme hunger
Głód ekstremalny to doświadczenie trudne do opisania osobie, która nigdy go nie czuła. Ma postać olbrzymiego i niekończącego się głodu, przez który nie sposób o czymkolwiek myśleć ani czymkolwiek się zająć. Pragnie się tylko jeść. Na domiar złego nie ma znaczenia, co ani ile się spożywa – tuż po ostatnim kęsie obfitego dania ma się potrzebę zjeść więcej.
Dla mnie extreme hunger to dokładnie ten punkt, w którym metoda małych kroków w leczeniu zaburzeń odżywiania traci sens i nie tylko przestaje być pomocna, ale także zaczyna szkodzić. Głód ekstremalny w trakcie wychodzenia z zaburzeń odżywiania trzeba przetrwać, podążając za nim i słuchając jego wskazówek. Nie ma drogi na skróty ani ścieżki dookoła.

8. Leczenie anoreksji i innych ED techniką małych kroków nie uczy zaufania do ciała
Samodzielne liczenie kalorii i ważenie produktów oraz stopniowe zwiększanie energetyczności diety nie tylko nie uczą odpuszczenia kontroli, ale także nie pozwalają na odbudowanie zaufania do ciała i wysyłanych przez nie sygnałów. Fizyczny głód ani psychiczna ochota na jakiś produkt lub typ produktu nie mają znaczenia. Racjonalny mózg, który z góry układa plan żywienia, staje się ważniejszy niż organizm, który w rzeczywistości jako jedyny dokładnie wie, jak duży jest dług energetyczny i czego trzeba mu w danej chwili do prac naprawczych. Ciało może krzyczeć: teraz potrzebuję więcej tłuszczu do naprawy tych organów!, ale świadomość odpowiada: nie, dostarczona ilość tłuszczu powinna ci wystarczyć, zadowól się białkiem.
Ten sam problem widzę w sztywno ułożonych jadłospisach od dietetyka (określone kalorie, produkty, pory jedzenia, porcje). Trzeba jeść, co uznaje za stosowne specjalista – ktoś, kto nie ma żadnego dostępu do wiedzy o procesach zachodzących w danym momencie w organizmie osoby wychodzącej z zaburzeń odżywiania. Nie ma znaczenia, czego organizm faktycznie potrzebuje do prac naprawczych. Jeśli przyznasz dietetykowi, że jadłaś więcej lub niezgodnie z rozpiską – albo gorzej: że spożywałaś po 7000 kcal zamiast zaleconych 2000 kcal – niechybnie stwierdzi, że zaraz z anoreksji czy bulimii wylądujesz w kompulsywnym objadaniu się.
Korzystanie z gotowych jadłospisów od dietetyka może przy okazji uzależniać od czyjejś – eksperckiej albo ogólnie czyjejś – ingerencji w dietę. Po zakończeniu współpracy dietetycznej mogą pojawić się opory przed samodzielnym jedzeniem. Po pierwsze swobodne odżywianie wyda się zbyt straszne, po drugie człowiek wcale nie będzie umiał komponować posiłków, bo współpraca dietetyczna niestety często polega na bezrefleksyjnym podążaniu za gotowymi rozpiskami, bez zagłębiania się w szczegóły dobierania produktów, makroskładników etc. Gotowe jadłospisy same w sobie niczego nie uczą.
9. Leczenie zaburzeń odżywiania metodą małych kroków stwarza możliwości oszukiwania
Wolno podejmowane wyzwania, a tym samym wolno zachodzące zmiany w stylu życia i wyglądzie stwarzają możliwość uznania na pewnym etapie, że już dość, wystarczy, ani kroku dalej. Mimo iż chory nie wraca do destruktywnych zachowań (nie doświadcza czegoś, co niesłusznie określa się mianem nawrotu zaburzeń odżywiania), nie pokonuje już ograniczeń z listy. Przytył, więc fizycznie wydaje się zdrowy. Lekarze i bliscy dają mu spokój, zakładając, że wyzdrowiał. On zaś zostaje w zaburzeniach odżywiania – nawet do końca życia.
Tej trudnej i przykrej sytuacji nierzadko sprzyja słuchanie specjalistów – w tym lekarzy, nad czym bardzo ubolewam – którzy nie zajmują się stricte zaburzeniami odżywiania, tylko zdrowiem ogółem. Można od nich usłyszeć, że np. nieokiełznany sposób odżywiania w odpowiedzi na extreme hunger jest niezdrowy i trzeba go ograniczyć albo waga x jest zbyt duża do wzrostu danej osoby, więc należy czym prędzej wejść na dietę kontrolowaną.
10. Leczenie zaburzeń odżywiania metodą małych kroczków stwarza ryzyko ugrzęźnięcia w pseudorecovery (quasi-recovery)
Metoda małych kroków wiąże się z zagrożeniem utknięcia w pseudorecovery, a więc procesie, który wygląda jak leczenie zaburzeń odżywiania, wszelako nim nie jest. Pseudorecovery to działania mające na celu utrzymywanie wszystkich – czasem również samego siebie, chociaż na ogół ma się świadomość oszukiwania – w przekonaniu, iż nadal aktywnie uczestniczy się w terapii, podczas gdy w rzeczywistości robi się wszystko, aby nie podejmować nowych wyzwań, a już na pewno nie odpuścić kontroli, nie przytyć ani grama.
Na pseudorecovery powinni uważać zwłaszcza bliscy osób młodych, które podjęły leczenie zaburzeń odżywiania w domu, a także bliscy osób przymuszonych do recovery, np. szantażem, groźbą. Pseudorecovery może służyć przekonaniu specjalistów i otoczenia, że odbywa się terapię, aby przestali się interesować i pozwolili choremu tkwić w zaburzeniach odżywiania. Ale nie tylko! Podczas gdy zaburzenia odżywiania alienują i dają poczucie zrozumienia i wsparcia co najwyżej w destrukcyjnym ED community, wychodzenie z nich pozwala stać się członkiem powszechnie akceptowanej i pochwalanej społeczności. Bycie zdrowym może jawić się młodej osobie z zaburzeniami odżywiania jako konieczność zmierzenia się z wielkim światem, w którym pojedynczy człowiek niewiele znaczy. To z kolei może skłaniać ją do pozostawania w pseudorecovery, gdzie ma troszczącą się o nią społeczność.

Zaburzenia odżywiania – jak leczyć techniką małych kroków?
Chociaż już o tym napisałam, pragnę przypomnieć i podkreślić, że metoda małych kroków w leczeniu zaburzeń odżywiania nie ma zdefiniowanej, określonej treści. Metoda ta daje jedynie ramy postępowania: wykonywanie małych kroków, czyli podejmowanie drobnych wyzwań jedno po drugim. Innymi słowy, technika małych kroków nie mówi, co powinno się robić. Podpowiada jedynie, jak podejść do procesu leczenia zaburzeń odżywiania.
Mimo powyższego zdecydowałam się przedstawić pewne zasady metody małych kroczków i przykłady realizacji. Są to zasady, które uważam za cenne i do których zastosowałabym się, gdybym cofnęła się w czasie, znów podjęła decyzję o leczeniu anoreksji w domu i wybrała technikę małych kroków. Moim zdaniem stanowią absolutną podstawę skutecznej realizacji metody małych kroków, bez której wychodzenie z zaburzeń odżywiania tym sposobem traci sens. Oczywiście możesz dodać do tych zasad dowolną liczbę kolejnych, natomiast kiepsko widzę pomijanie którejkolwiek.
Zaburzenia odżywiania – leczenie metodą małych kroków – ZASADY
1. Aby metoda małych kroków w leczeniu zaburzeń odżywiania była kompleksowa i uporządkowana, powinno się wykonać listę wyzwań koniecznych do podjęcia (ścieżkę kroków). O tym zresztą już wiesz, jeśli czytasz artykuł od deski do deski. Jednakże aby metoda była skuteczna i przy okazji nie zajęła stu lat, takich list w rzeczywistości powinno być kilka i wszystkie powinno się realizować jednocześnie. Osobną listę powinna stanowić rozpiska z dodawaniem kalorii, osobną rozpiska ze stawianiem czoła fear food, osobną rozpiska z ograniczaniem aktywności fizycznej etc. W efekcie w każdym tygodniu będzie Cię czekało nie dosłownie jedno wyzwanie, lecz jedno wyzwanie z każdej ścieżki kroków. Wyzwania mogą być komplementarne lub nie. Wyjątek stanowi sam początek recovery, kiedy to faktycznie można pracować nad dosłownie jednym wyzwaniem w określonym czasie.
2. Wbrew dającej poczucie komfortu nazwie metoda małych kroków w leczeniu anoreksji i innych ED nie może opierać się na małych krokach. Jeżeli z obawy przed dużymi i trudnymi wyzwaniami będziesz stawiała przed sobą tylko malutkie zadania, np. jednego tygodnia zaczniesz jeść orzechy laskowe, drugiego orzechy włoskie, a trzeciego orzechy pistacjowe, nigdy nie dotrzesz do mety. Będziesz odsuwała w czasie odżywienie organizmu i stworzenie hormonalnego gruntu do psychoterapii, działając na własną niekorzyść. Trzeba więc dobrze zastanowić się nad wyborem kroków – muszą być na tyle duże, by faktycznie coś zmieniały (w ciele i umyśle), a jednak na tyle przystępne, by nie zawróciły chorego z właściwej drogi. Stawianie wyłącznie małych kroków przez długi czas to pseudorecovery. Ponownie: wyjątkiem jest początek recovery, kiedy kroki mogą być nawet supermałe.
3. Chociaż lista (ścieżka kroków) sugeruje, że zadania wykonuje się jedno po drugim, w rzeczywistości nowe wyzwania należy dokładać do poprzednich. Błędem jest zaliczyć jeden punkt, skreślić go, po czym przejść do kolejnego, do tego zaś już nie wracać. Czas na stawianie czoła jednemu wyzwaniu jest zbyt krótki, by wprowadzić realną zmianę w połączeniach neuronalnych. Przechodzenie od punktu do punktu sprawia zatem, że chociaż nie oswoiło się strachu z danego punktu, już zajmuje się kolejnym. Zresztą nawet jak pozornie uda się oswoić jakiś strach, po zaledwie kilkutygodniowej przerwie od stawiania mu czoła wypracowana odwaga zostaje utracona i wraca stary schemat. Przykład: w piątym tygodniu chcesz nauczyć się jeść pizzę bez odczuwania strachu. Zamawiasz ją więc codziennie na śniadanie i kolację, by udowodnić sobie, że jedzenie pizzy nie powoduje końca świata. Jednak kiedy tydzień piąty mija, odkładasz pizzę i zajmujesz się oswajaniem lodów. W efekcie jeśli za trzy miesiące na imprezie ktoś zamówi pizzę, Twoje neurony będą preferować połączenia utrwalone w zaburzeniach odżywiania. Poczujesz znajomy lęk lub inne niechciane uczucie i nie będziesz chciała sięgnąć po kawałek. Co zatem robić? Po prostu w każdym nowym tygodniu kontynuować stawianie czoła dotychczasowym wyzwaniom oraz stawiać czoła nowemu wyzwaniu. W podanym przykładzie byłoby to: od szóstego tygodnia jeść i lody, i pizzę, i produkty z poprzednich punktów-kroków – niekoniecznie codziennie, ale regularnie, aż nowe ścieżki w mózgu się utrwalą i pozostawią w Twojej głowie wolność wyboru.
4. W nawiązaniu do trzeciej zasady metody małych kroczków w leczeniu zaburzeń odżywiania pojawia się zagadnienie czasu, jaki powinno się przeznaczyć na każde wyzwanie (krok). Niestety nie można czekać, aż ukończy się jedno wyzwanie, by przejść do kolejnego. Trzeba z góry ustalić czas poświęcany na punkty-zadania, a po jego upływie konsekwentnie przechodzić do kolejnych punktów-zadań. Gdybyś bowiem czekała do pełnej przebudowy połączeń neuronalnych związanych z zadaniem A, do zadania B przeszłabyś dopiero po kilku miesiącach. W rezultacie całe leczenie anoreksji czy innych ED trwałoby do końca życia. Racjonalny czas na stawianie czoła wyzwaniu to od kilku dni – np. trzech – do tygodnia.
5. Nie mniej ważne niż podążanie za powyższymi czterema zasadami jest pamiętanie, iż… stanowią tylko funkcjonalną podpowiedź i ich głównym celem jest pomoc w leczeniu zaburzeń odżywiania, nie zaś utrudnianie procesu. Oznacza to, że zasady trzeba traktować elastycznie. Jeżeli będziesz gotowa na przejście do kolejnego punktu, nie musisz czekać całego tygodnia, nawet jeśli tyle czasu założyłaś na każde wyzwanie. Nie musisz też podejmować wyzwań w takiej kolejności, w jakiej umieściłaś je na liście. Lista kroków i dotyczące jej reguły nie mogą stać się nową formą kontroli, obsesji i perfekcjonizmu. Jeśli wiesz, że postąpienie wbrew jakiejś zasadzie będzie służyło celowi: leczeniu zaburzeń odżywiania, możesz to zrobić. Elastyczne podejście wymaga dużej samoświadomości i uczciwości wobec siebie. Pochyl się nad tym już na etapie tworzenia ścieżki kroków – dążenie, by była idealna, może stanowić objaw zaburzeń odżywiania, zwłaszcza jeśli uważasz, że nie możesz rozpocząć leczenia anoreksji czy innego ED, póki nie przygotujesz perfekcyjnej listy wyzwań.

Zaburzenia odżywiania – leczenie metodą małych kroków – o tym pamiętaj!
Dodatkowe zasady/myśli warte uwagi – dotyczące nie tylko metody małych kroków! – to:
✿ leczenie zaburzeń odżywiania metodą małych kroków, tak samo jak każdą inną, pozwala na liczne oszustwa. Część jest widoczna dla ludzi dookoła, części zaś nie sposób wychwycić, zwłaszcza jeśli samemu nigdy nie miało się zaburzeń odżywiania. Dlatego oczywiście, jeśli chcesz, możesz oszukiwać do woli. Zakładam jednak, że skoro czytasz ten długi wpis, chcesz wyjść z zaburzeń odżywiania. Zastanów się więc, kogo tak naprawdę oszukasz i co osiągniesz, nie poświęcając się procesowi w pełni,
✿ leczenie anoreksji i innych zaburzeń odżywiania nigdy nie jest idealne. Nie musi być – najważniejsze to iść do przodu. Jeśli nie poradzisz sobie z jakimś krokiem teraz, nie szkodzi. Przejdź do kolejnego, a tym zajmiesz się później. Jeśli już kilkakrotnie podejmowałaś leczenie zaburzeń odżywiania i ciągle wracasz do choroby, też nie szkodzi. Każde rozpoczęcie walki o życie i zdrowie jest tego warte (nie nazywaj go jednak próbą, słowa mają moc dla psychiki),
✿ leczenie zaburzeń odżywiania nie jest ani łatwe, ani krótkie. Zwłaszcza metoda małych kroczków zajmuje sporo czasu. Dlatego jeżeli nie doświadczysz szybkich zmian w psychice lub zdrowiu fizycznym, nie oznacza to, że robisz coś źle. Pamiętaj, że zdrowie psychiczne zawsze naprawia się wolniej niż fizyczne, nawet podczas Minnie Maud. Ponadto aby psychika w ogóle mogła zacząć się przebudowywać, musisz odpowiednio odżywić organizm,
✿ osoby z zaburzeniami odżywiania często czują potrzebę porównywania się z innymi. Niestety podobne zjawisko zachodzi w trakcie leczenia anoreksji i innych ED – chorzy porównują postępy. Mimo iż w tym wypadku przesłanki mogą być pozytywne: np. obawa, że robi się niedostatecznie dużo albo popełnia się jakieś błędy, nigdy nie należy porównywać się z innymi. Każdy proces jest unikalny, tak samo jak każde zaburzenia odżywiania wyglądają do pewnego stopnia inaczej. Trzeba podejmować wyzwania dopasowane do siebie, a nie do kogoś innego – zwłaszcza osoby z internetu, która w rzeczywistości może tkwić w pseudorecovery – a także pozwolić ciału naprawiać się w swoim tempie,
✿ choć łatwiej przyjąć tę informację w teorii niż zastosować, trudny okres w życiu, brak sił, brak motywacji etc. nie mają znaczenia i nie mogą stanowić powodu przerwania leczenia zaburzeń odżywiania. Już na wstępie powinnaś zaakceptować, że momentami terapia będzie trudna, nawet bardzo. Nieprzyjemna psychicznie i fizycznie. Pełna płaczu, złości i innych negatywnych uczuć. Jednak trzeba sobie obiecać, że cierpliwie przeczeka się każdy moment słabości. Przysięgam, że warto,
✿ a skoro o trudniejszych momentach mowa, nigdy nie jest za późno, aby poprosić o wsparcie. Jeśli zdecydowałaś się na leczenie zaburzeń odżywiania ze wsparciem rodziny, ale bez profesjonalnej pomocy, na dowolnym etapie recovery możesz zgłosić się do psychoterapeuty lub psychodietetyka. Jeżeli postawiłaś na leczenie anoreksji w domu na własną rękę bez powiadamiania bliskich, w każdym momencie możesz opowiedzieć o swoich zmaganiach partnerowi, rodzicom, przyjaciołom,
✿ na koniec warto pamiętać, iż nie tylko niepowodzenia mogą skłaniać do porzucenia terapii. Również sukcesy stanowią ryzyko przerwania leczenia zaburzeń odżywiania przedwcześnie. W pewnym momencie możesz mieć poczucie, że skoro już tyle zrobiłaś, na pewno jesteś zdrowa. (Słyszałam tę historię wiele razy!) Możesz też pomyśleć, że skoro tak świetnie sobie radzisz, nie potrzebujesz już żadnych zasad i po prostu zaczniesz żyć swobodnie. (Tego z kolei sama doświadczyłam). Z własnej historii i rozmów z osobami cierpiącymi na zaburzenia odżywiania wiem, iż porzucenie zasad przed momentem, w którym jest się absolutnie pewnym wyzdrowienia i w którym najbliżsi również są tego pewni, skutkuje zatrzymaniem się i utknięciem w zaburzeniach odżywiania, po prostu w innym punkcie niż wcześniej.

Zaburzenia odżywiania – leczenie metodą małych kroków – PRZYKŁADY
1. Stopniowe regularne zwiększanie kaloryczności diety
Pierwszy tydzień: minimum tyle, ile spożywasz zazwyczaj. Drugi tydzień: minimum tyle, ile spożywasz zazwyczaj, plus 200-300 kcal. Trzeci tydzień: wartość z poprzedniego tygodnia plus kolejne 200-300 kcal. I tak dalej, aż do 2000-2500 kcal. Po dojściu do jednej z tych wartości rozważ przejście na Minnie Maud lub zacznij traktować 2000-2500 kcal jako minimum. Pamiętaj jednak, żeby w przypadku zaprzestania liczenia kalorii kilka razy wyrywkowo oszacować kalorie w zwykłym dniu, by mieć pewność, iż nie zaczęłaś bezwiednie ograniczać.
2. Stopniowe regularne dodawanie produktów
Pierwszy tydzień: włączenie grupy produktów, którą ograniczyłaś lub zupełnie wykluczyłaś z dowolnego powodu. Drugi tydzień: włączenie kolejnej bez wyłączania poprzedniej. Trzeci tydzień: włączenie następnej, oczywiście bez wyłączania poprzednich dwóch. Włączanymi grupami produktów mogą (i powinny!) być także te, które uważasz za niezdrowe, np. ciastka, czekolady czy słodycze ogółem. Neural rewiring wymaga nauczenia się jedzenia wszystkiego bez strachu. Czas na naukę o wartości odżywczej produktów przyjdzie znacznie później.
Kontrowersje pojawiają się odnośnie włączenia mięsa i/lub innych produktów odzwierzęcych przez osoby, które przeszły na wegetarianizm bądź weganizm. Spotkałam się z różnymi podejściami, natomiast sama uważam, że jeśli dietę bezmięsną prowadziło się jeszcze przed zaburzeniami odżywiania, zwłaszcza z powodów etycznych, nie trzeba na siłę wracać do mięsa (ale warto to rozważyć ze względu na łatwe i szybkie odżywienie organizmu)*. Natomiast jeżeli wyłączenie tej grupy produktów miało miejsce po zachorowaniu, jak najbardziej powinno się do niej wrócić – niezależnie od motywacji. Dieta eliminacyjna nie tylko utrudnia uzupełnienie niedoborów i odbudowanie zdrowia, ale także może wynikać z zaburzeń odżywiania i jedynie ukrywać się pod płaszczykiem ochrony zwierząt.
Istotny jest również fakt, iż domniemane alergie i nietolerancje skutkujące problemami trawiennymi, które pojawiły się po zachorowaniu na zaburzenia odżywiania, nie powinny stanowić podstawy do kontynuowania diety eliminacyjnej i odmawiania włączenia jakiejś grupy produktów. Niedożywiony organizm gorzej radzi sobie z trawieniem, ponadto kiedy wyłącza się lub znacznie ogranicza jakąś grupę produktów, powrót do niej zawsze skutkuje okresowymi wzdęciami, biegunkami lub zaparciami i różnymi formami dyskomfortu. To nie znaczy, że trzeba pozostać przy niejedzeniu danych produktów. Wręcz przeciwnie, konieczne jest nauczenie organizmu ponownego trawienia ich poprzez konsekwentne jedzenie. Oczywiście wszelkie wątpliwości i obawy warto skonsultować z lekarzem, np. gastrologiem, a w procesie wychodzenia z zaburzeń odżywiania i rozszerzania diety warto pozostawać pod jego opieką.
* Uwaga: to samo nie dotyczy diety wegańskiej. Z przykrością stwierdzam, że nie widzę dla niej miejsca podczas leczenia anoreksji i innych zaburzeń odżywiania. Rozumiem kwestie etyczne, niemniej recovery to specyficzny czas, w którym na pierwszym miejscu trzeba postawić siebie.

3. Stopniowe regularne dodawanie fear food
Pierwszy tydzień: intensywna praca nad jedzeniem produktu x. Drugi tydzień: jedzenie produktu x i intensywna praca nad jedzeniem produktu y. Trzeci tydzień: jedzenie produktów x i y oraz intensywna praca nad jedzeniem produktu z. I tak dalej. Produkty do intensywnej walki należy uczciwie wybierać spośród indywidualnych fear food. Dla jednej osoby chorej na zaburzenia odżywiania zjedzenie czekolady to żaden wyczyn, dla drugiej ugryzienie choćby kostki jest paraliżujące. Dlatego nie sugeruj się wyborami innych.
4. Stopniowe regularne ograniczanie/odejmowanie safe food
Pierwszy tydzień: ograniczenie lub rezygnacja z produktu x. Drugi tydzień: kontynuowanie działania z pierwszego tygodnia i dołożenie ograniczenia lub rezygnacji z produktu y. Trzeci tydzień: kontynuowanie działań z poprzednich dwóch tygodni i dołożenie ograniczenia lub rezygnacji z produktu z. Jeżeli Twoimi safe food są warzywa lub owoce, rezygnacja z nich byłaby bez sensu – można je ograniczyć do minimum, ewentualnie wykluczyć niektóre z nich na kilka miesięcy czy pół roku, a potem wrócić. Natomiast jeśli Twoje safe food to wafle ryżowe, produkty dietetyczne (light, keto czy wysokobiałkowe) i dowolne inne rzeczy niepotrzebne do życia, śmiało możesz z nich zrezygnować na rzecz pełnowartościowych odpowiedników.
5. Stopniowe regularne ograniczanie zachowań kompensacyjnych
O ile wymiotowanie czy przeczyszczanie się przy użyciu środków przeczyszczających warto przerwać jak najszybciej, w miarę możliwości na początku ścieżki kroków, o tyle walkę z aktywnością fizyczną wynikającą z zaburzeń odżywiania można podzielić na nieco dłuższe etapy. Pierwszy tydzień: ograniczenie liczby treningów. Drugi tydzień: ograniczenie czasu treningów. Trzeci tydzień: usunięcie jednego rodzaju aktywności fizycznej. I tak dalej, aż do momentu zaprzestania aktywności fizycznej na czas regeneracji zdrowia, np. pół roku lub rok.
6. Stopniowe regularne usuwanie złych nawyków
Pierwszy tydzień: zaprzestanie obserwowania w social media kont poświęconych recenzjom jedzenia, gotowaniu, dietetyce, fitnessowi etc. Nie polecam również śledzić mody, fryzjerstwa ani kosmetyków. Na razie lepiej skupić się na wartościach innych niż wygląd. Drugi tydzień: wyczyszczenie feedu ze zdjęć jedzeniowo-sportowych poprzez lajkowanie innych treści, które uważasz za interesujące: sztuki, podróży, zwierząt, architektury etc. Trzeci tydzień: zaprzestanie korzystania z aplikacji do liczenia kalorii, odinstalowanie ich. I tak dalej.

7. Stopniowe regularne dodawanie zdrowych nawyków
Pierwszy tydzień: zainteresowanie się tematem niezwiązanym z jedzeniem ani wyglądem, np. powrót do starej pasji. Drugi tydzień: rozpoczęcie odbudowywania utraconych relacji towarzyskich. Trzeci tydzień: wygospodarowanie większej ilości czasu na odpoczynek i/lub sen. I tak dalej. Przy czym jeśli chodzi o dołączenie do grup wsparcia osób leczących się z zaburzeń odżywiania na Instagramie, TikToku czy forach, mam mieszane uczucia. Z jednej strony można czuć się raźniej, z drugiej strony nie ma się gwarancji, że inni członkowie nie tkwią w pseudorecovery, ponadto łatwo wpaść w schemat porównywania się oraz zechcieć przerwać leczenie, gdy innym osobom powinie się noga.
8. Stopniowa regularna praca nad przekonaniami
Zastępowanie destruktywnych myśli pozytywnymi. Na przykład: kiedy pojawia się myśl od tego przytyję, należy ją zastąpić myślą ta rzecz odżywia mój organizm. Każdego tygodnia możesz walczyć z nowym uciążliwym przekonaniem, by nie musieć stawiać czoła wszystkim naraz. Dodatkowo możesz zacząć prowadzić dziennik myśli, dziennik wdzięczności etc.
9. Stopniowa regularna realizacja marzeń z listy
Wychodzenie z zaburzeń odżywiania metodą małych kroków – i nie tylko – to idealny czas, aby zacząć robić rzeczy, które zawsze chciałaś zrobić, ale zaburzenia odżywiania odebrały Ci energię, siłę, czas, poczucie sensu etc. Mogą to być podróże, uczestnictwo w wydarzeniach kulturalnych czy cokolwiek innego, byle niezwiązanego z jedzeniem i sportem.
10. Stopniowa regularna realizacja strachów (niekiedy będących marzeniami) z listy
Zachęcam też do wykonania listy strachów lub „strasznych marzeń”, których realizacji podejmiesz się w toku leczenia zaburzeń odżywiania. Powinny być to strachy związane właśnie z ED. Przykłady: jedzenie wyłącznie posiłków przygotowanych przez kogoś, przygotowywanie posiłków wyłącznie na bazie zakupów zrobionych przez kogoś, jedzenie wyłącznie w restauracjach, jedzenie wyłącznie produktów uznawanych za niezdrowe, jedzenie posiłków wylosowanych rano z puli wcześniej przygotowanych karteczek. Pojedyncze wyzwanie można realizować przez dzień, kilka dni czy tydzień, wedle uznania.

Leczenie anoreksji w domu a zasada małych kroków – moje doświadczenie
Metoda małych kroków jest tą, którą wybrałam, gdy zdecydowałam się na samodzielne leczenie anoreksji w domu. Nie, wybrałam to za dużo powiedziane. Wtuliłam się w nią jak szczeniak w matkę, mając nadzieję, że pozwoli mi pożegnać się z okropnym stanem, jakim są zaburzenia odżywiania, i wreszcie czuć wolność. Chociaż od początku wiedziałam, że metoda małych kroków nie jest odpowiednia do przeprowadzenia właściwej długofalowej terapii, nie byłam gotowa na rzucenie się na głęboką wodę, czyli Minnie Maud.
Z perspektywy czasu myślę o mniej więcej półrocznym okresie stosowania techniki małych kroków dwojako. Kiedy mam dobry nastrój, doceniam fakt, iż metoda ta pomogła mi wystartować. Po piętnastu latach anoreksji nie miałam odwagi ani gotowości, żeby z dnia na dzień porzucić wszystko, co dawało mi poczucie bezpieczeństwa i kontroli. Myślę więc o tym czasie jako o wartościowym wstępie do leczenia anoreksji. Jedynym, na jaki było mnie wówczas psychicznie stać. Wszelako kiedy mam zły nastrój, cały ten czas uznaję za pseudorecovery i naiwną próbę wyzdrowienia bez przytycia. O to bowiem chodziło – chciałam być wolna na umyśle, ale zachować niską wagę. Co istotne, od początku wiedziałam, że tak się nie da. Mimo wszystko kombinowałam. Tak niestety działają zaburzenia odżywiania: podsuwają potrzebę kombinowania i szukania uników, byle tylko nie zmierzyć się ze strachem. Dlatego samodzielna droga jest bardzo trudna.
Mnie metoda małych kroczków pomogła w osiągnięciu jednego: sprowadzeniu na siebie extreme hunger. Za co jestem sobie i jej bardzo wdzięczna! Stopniowe, konsekwentne podnoszenie kalorii – choć dziś wiem, że zdecydowanie zbyt wolne – doprowadziło do momentu, w którym organizm uznał, że skoro już jem więcej, równie dobrze może przymusić mnie, żebym jadła tyle, ile potrzebuje, by wykonać prace naprawcze. (Btw, nie pamiętam, abym robiła wiele więcej niż podnoszenie kalorii. Całkiem możliwe, iż była to jedyna zmiana, jaką wprowadzałam). Tym razem nie zabrakło mi odwagi i dałam się ponieść przytłaczającemu uczuciu. Z dnia na dzień przestałam ważyć jedzenie, liczyć kalorie i ograniczać się do safe food.

Obecnie uważam, że zasada małych kroków może być bardzo dobra na start. Jeżeli nie masz siły psychicznej do rzucenia się na głęboką wodę, możesz zacząć od takiej formy leczenia zaburzeń odżywiania. Natomiast niestety nie widzę żadnej szansy na to, żeby metoda małych kroków doprowadziła kogokolwiek do wyzdrowienia. Zaburzenia odżywiania są tak skomplikowane i wieloaspektowe, że aby stawić czoła każdemu problemowi z osobna, nie wystarczyłoby życia.
W publikacji zaprezentowałam swoje zdanie. Nie zniechęcam Cię do podjęcia leczenia zaburzeń odżywiania wyłącznie metodą małych kroków, zwłaszcza jeśli stoisz przed wyborem: ten sposób albo żaden. Jeżeli efektem będzie wyzdrowienie, rób, co uważasz za słuszne dla siebie. I pamiętaj, że zawsze jest dobry moment na sięgnięcie po wsparcie.

Heh co moge powiedziec o malych krokach – gdzies prowadza. Ale najczesciej wlasnie do quasi-recovery. Tak bylo w moim przypadku, tkwilam dzieki temu w ,,zdrowszej wadze”, bez okresu, jedzac niby zgodnie z zapotrzebowaniem ALE wciaz liczylam kalorie, wciaz balam sie jedzenia wiecej i ogólnie jedzenia ( ktore nie bylo zwazone). I szybko doszlam do nawrotu gdy zmienilam prace stojaca na biurowa ( mniejsze zapotrzebowanie wiec powinnam jesc mniej – logiczne nie? xDD) i polecialo.
Za 2 razem extreme hunger uderzyl i pozwolilam na to chcac uciszyc jape anoreksji raz na zawsze. Co moge rzec z pozytywów: jedzenie mnie juz nie rusza, czekolada czy brokul mam podejscie tak samo neutralne, wiecej przestrzeni w glowie do dzialania i myslenia. Sa tez minusy: nadwaga po EH. Czy jest to przyjemne i latwe do zniesienia? Nie. Ale to jeden minus na tysiac plusów…przewaznie bo oczywiscie, ze mam gorsze momenty. Czasem placze. Ale wciaz zyje i swiat sie nie zawalil. Idac dalej w anoreksjie juz dawno moglam sie z nim pozegnac, a teraz nawet w tych zlych dniach trzymam sie malych rzeczy. Bez wyjscia z anoreksji nie doczekalabym sie na zakonczenie serii ksiazek jaka sie jaram na przyklad 😀
Jestem głęboko przekonana, że nie znam ani jednej historii osoby, której same małe kroki pomogłyby wyjść z ED. Tak jak napisałaś, małe kroki prowokują do tkwienia w „zdrowszej wadze” i w miejscu, w którym człowiek się wkurza, że wcale nie doświadczył oczekiwanych efektów zdrowotnych. Tymczasem jak ma mieć efekty, skoro nadal je do dupy i rusza się do dupy? Twój „logiczny” wniosek jest mi tak bardzo znany, że aż żal pisać – każde usprawiedliwienie jest dobre dla osoby z ED, żeby tylko móc jeść mniej albo ćwiczyć więcej. No cóż…
Extreme hunger przy całej swojej okropności jest najlepszym darem od losu, jaki może dostać osoba z ED.
Z perspektywy czasu trudno mi uwierzyć, że tyle lat tkwiłam w żałośnie niskiej wadze, niedoborach i ciągłym samozakazie jedzenia tylko dlatego, że byłam pewna, iż mój świat się zawali i będzie absolutnie nie do zniesienia, jeśli przytyję. Nic takiego się nie wydarzyło – świat jest teraz lepszy.